Zaznacz stronę

To, co w Bogu bardzo mnie pociąga to, że jedną z Jego inności, w stosunku do naszego zachowania, jest wychodzenie poza granice. Jezus mówi wyraźnie, że ma owce poza owczarnią. I ma w sobie przymus wyjścia do nich, odszukania ich. 
Jakże to inne to tego, co często słyszymy, że to my musimy się nawrócić do Boga, przyjść do Niego, prosić o przebaczenie, wcześniej upokarzając się przed Nim. Tymczasem to On wychodzi z owczarni (czyż to nie jest obraz Kościoła), to on odszukuje zagubionego pieniążka pod szafą, to On wychodzi na ulicę i wygląda za synem. 

Wierzymy w Boga, który szuka człowiek, że to On wychodzi z inicjatywą.

Zobaczcie jakie to jest ważne, mamy już trochę lat doświadczenia w życiu i wiemy, że sami nie jesteśmy w stanie się zmieniać. Że nawet w naszych relacjach potrzebujemy miłości do drugiej osoby, a w relacji z Nim – Jego inicjatywy. Jak często postrzegamy nawrócenie? Czy nie tak, że to my mamy przyjść do Niego. Wyjść ze swojego świata i przyjść do Niego. 

Tymczasem Ewangelia pokazuje nam Boga, który przychodzi do nas, do naszego świata i w nim nas odnajduje. To jest Bóg, któremu zależy na każdym i każdej z nas. To jest Bóg, który kocha i Jego miłość jest dynamiczna, bo wychodzi i szuka. On wie, że nasze gubienie się nie jest tylko naszą złą wolą, ale jest naszym wspólnym dramatem. 

Przecież żaden kochający rodzic, kiedy gubi się dziecko, nie będzie zwalać winy na nie i nie będzie czekać w domu z założonymi rękami na fotelu i czekać, aż dziecko przyjdzie i przeprosi. 

To, dlaczego, my choć słabi jesteśmy, potrafimy tak kochać, a Bogu przypisujemy cechy tyrana, który czeka na nawrócenie grzesznika?

Cała historia biblijna uczy nas o Bogu, który szuka człowieka. Wychodzi mu naprzeciw. 

My musimy się od Niego uczyć, nie możemy czuć się w owczarni dobrze, spocząć na laurach, wiedząc, że inni się zgubili. Nie możemy mówić, kiedy ktoś z owczarni odchodzi:dobrze, niech idzie swoją drogą, będziemy mieć spokojniej. Nie! Nie może tak być, nie może w nas być takiego myślenia i nie może w nas być myślenie: OK, On mnie kocha i kocha tych obok, ale reszta to musi się upokorzyć

Dostajemy obraz Boga, o którym dużo mówi Franciszek: wyjść na granice, przejść granice by szukać zagubionych. Najpierw w swoim myśleniu. Zobaczcie, w wyobraźni, jakiegoś człowieka, którego z jakiegoś powodu nazywamy grzesznikiem. I zobaczmy, czy chcemy do niego, do jego świata, poza nasze granice wyjść. Czy raczej czekamy aż się nawróci i przyjdzie do nas?

Dobry pasterz to ten, co idzie za granice owczarni i mu zależy na owcach.