Zaznacz stronę

Od szóstego roku życia jestem związany z jezuitami, długo myślałem, że jeśli chodzi o księży, to istnieją tylko jezuici. Kiedy miałem kilkanaście lat, zwróciłem uwagę na to, że br. Adam, który pracował w naszej parafii prawie nigdy nie nosi sukni zakonnej. Miałem takie myśli, że jeśli kiedyś będę księdzem, to zawsze będę chodził w koloratce, nie będę się jej wstydził. 

Stało się tak, że zostałem jezuitą. Na początku chodziłem w koloratce czy sukni bardzo często. Lubiłem w niej paradować po mieście, chodzić do sklepów, pokazywać się z rodziną. 

Jednak, co raz bardziej rozumiałem sposób postępowania jezuitów, to jak myślą, jak żyją, i jak są obecni wśród ludzi. Ignacy nie zostawił nam habitu. Kazał ubierać się tak, jak noszą się skromni księża diecezjalni w danym rejonie świata. Dlatego nasze suknie to sutanny diecezjalne, które nosili księża w XVI w. w Rzymie. 

Jednak Ignacy zostawił nam też wiele innych ogólnych wskazań, min. to, że mamy szukać takich środków, które lepiej będą służyły do celów. A więc, nie trzymamy się sztywno środków, ale je dobieramy do sytuacji. 

W pewnym momencie zauważyłem też, że chowam się za koloratką i byciem zakonnikiem. To pomagało mi nie spotykać się z ludźmi, w sytuacjach innych niż „kościelne”. Dystans, klauzura (rozumiana jako izolacja), strój – to wszystko bywało dla mnie płotem, który nie odgradzał mnie od bycia z ludźmi (piszę o swoim doświadczeniu, nie uniwersalnej zasadzie). 

Dziś rzadko ubieram koloratkę czy suknię. Oczywiście do czynności liturgicznych zakładam odpowiedni strój, ale na co dzień wolę być wtopiony w tłum. Oczywiście, że czasem dla swojej wygody – wiem to. Jednak, co do zasady wiem, że tak jest mi lepiej być z ludźmi. 

Tak się stało w moim życiu, że ludzie rozpoznają moją gębę. Ma to swoje plusy i minusy. Generalnie jestem rozpoznawalny i nie muszę pokazywać koloratki, by powiedzieć: jestem księdzem. 

Wiem, że jednym się to podoba, drugim nie. Jednak nie robię tego po to by, jednym się przypodobać, a innych wnerwiać. Zresztą – wbrew temu, w co próbuje się mnie nieraz wepchnąć – żyję, myśle i działam zgodnie z tym, co rozeznaję jako „swoje”. 

Dziś rozumiem br. Adama i wielu jezuitów na świecie. Ale rozumiem też tych, co zawsze chodzą w koloratce. Wierzę, że podobnie jak ja, rozeznali, że to bardziej służy ich byciu wśród ludzi. 

#InoMiłość