Zaznacz stronę

Przykład Jezusa z owcami, jest dla mnie inspiracją do popatrzenia na dwie grupy ludzi i na siebie.

W moim otoczeniu mam ludzi, których uważam za owce z mojej owczarni. To ci, których lubię, słucham, liczę się z nimi, patrzymy w podoby sposób na rzeczywistość. To są te wszystkie osoby, w które chętnie inwestuje. Czas, miłość, ale i czasem środki finansowe, a przynajmniej robię w swojej głowie przestrzeń na taką ewentualność.
Są także owce nie z mojej owczarni. To wszyscy ci, których, albo z mojej przestrzeni się pozbyłem albo sami odeszli, bo nie byli ze mną w stanie wytrzymać. W tych już nie chcę, albo bardzo niechętnie, inwestować. Zawsze znajduję jakąś wymówkę, by nie pomóc, by nie kochać i nic nie dawać.
Jezus mówi o tym, że mam przygarnąć jednych i drugich. Oddawać życie za nich, czyli tracić coś ze swojego, by jedni mieli się jeszcze lepiej, a drudzy uwierzyli mi na tyle, by w owczarni chcieli być.

Podobnie ma się sprawa ze samym sobą.
Są we mnie takie miejsce, które lubię (karmię), ale są i takie, które chętnie bym wyciął z swojej świadomości, uczynił nie swoją owczarnią.

Być dobrym pasterzem w relacjach i dla siebie samego.