Zaznacz stronę

Apostołowie – poranieni, wystraszeni, schowani. Jest tak, bo wszystko, co budowali na Jezusie rozpadło się, prócz tego, doszła ich osobista zdrada, a nie ma większego grzechu niż zaprzeć się Boga. Siedzą pokiereszowani, rozbici. I do takich przychodzi Jezus mimo drzwi zamkniętych. Jeśli jest dziś w tobie coś, co rozwaliło twoje życie i sprawia, że siedzisz zamknięty, nawet przed swoimi, to to jest Ewangelia (Dobra Nowina) dla ciebie.

 To jest obraz człowieka słabego i grzesznego. Często mówiąc o grzechu, mówimy o co strasznego zrobiliśmy, rzadko mówimy o tym, że jesteśmy jego ofiarami. 

W Miłosierdziu Bożym nie chodzi o to, że zło nazywamy dobrem. 

Odpowiedzią Boga na zło nie są gromy, choroby, pandemie. Odpowiedzią jest miłość, która przychodzi pomimo drzwi zamkniętych. 

Zobaczcie jesteśmy tak wyszkoleni, że jak zgrzeszysz to drzwi są zamknięte. I koniec. Dopóki się nie nawrócisz, nie wyspowiadasz – koniec. 

A odpowiedź Boga jest inna – On przychodzi mimo drzwi zamkniętych, apostołowie popełnili straszny grzech – zdradzili Jezusa. I kiedy oni siedzą w tym swoim stanie, w strachu, zamknięci przed swoimi ziomkami, a tak przecież opisujemy skutki grzechu, Jezus przychodzi do nich. 

Dla Jezusa nie ma żadnej granicy, bariery. Mieliśmy wczoraj Drogę Światła z dziećmi, przy stacji, kiedy Pan Jezus przychodzi do apostołów drzwi zamkniętych, dzieci zrobiły wieczernik z klocków lego. Drzwi od środka były zamknięte przez śmieci. Zapytałem jednego dzieciaka o to, jak Jezus (Jego figurka była w środku) tam wszedł, najpierw się zawahał, a później odpowiedział: co za różnica, ważne, że tam jest. I to jest Miłosierdzie Boga – nie ważne „jak”, ważne, że „jest”. 

Drugi obraz Miłosierdzia: Z Ewangelii, a może i z całunu, jeśli uznać go za autentyczny całun Jezusa, wiemy, że Ciało Jezusa było zmasakrowane. Kiedy zmartwychwstaje przychodzi z przemienionym ciałem (jak duch – przez ściany, a jednak je i można Go dotknąć). I kiedy przychodzi ma dalej pięć ran. Pokazuje nam Boga zranionego. On jest kimś kto nie boi się ran. Nie boi się słabości – rana jest słabością. Dla nas i dla innych, można się zarazić i innych zarazić. 

Bóg może przemieniać nasze życie, a to, że po moich słabościach zostają rany – mnie nie przekreśla. 

Dlatego później dodaje – odpuszczaj grzechy. Po co upadamy? Żebyśmy mieli siłę odpuszczać grzechy innym. Nie swoją mocą, ale Ducha. To nie jest tylko sakrament, to jest władza, którą ma każdy i każda z nas. Odpuścić i zatrzymać. Wiemy, jak uwalnia drugiego, kiedy mu odpuszczamy i jak wiąże drugiego, kiedy tego nie robimy. 

Sobie też można odpuszczać. I można zatrzymać.