Zaznacz stronę

rana Jezusa

Panowie – przypominam – zostaniemy ranni!
Żyjemy w sytuacji nieustannej wojny. A gdzie wojna tam leje się krew, pojawiają się rany. I to jest pierwsza sprawa. Zgodzić się na to, że one są, będą i muszą być. Nie jest naszym celem przejście przez życie w maseczce na twarzy!
Rany mogą być dwojakie. Mogą nas zabić i mogą być powodem dumy.
Dobra nowina polega na tym, że każda twoja rana może być źródłem dumy i siły. Odrzucenie, zranienie, poczucie winy, to wszystko co sprawia, że jako facet czujesz się zgnojony, mało męski, może stać się chwalebną raną, po której blizny będziesz pokazywał kumplom.
Problem chyba polega na tym, że my źle lokujemy siły. Zużywamy je na to, by za wszelką cenę, ran nie odnieść, by nas nie bolało, by się w życiu nie spocić.
Zaryzykowałbym tezę, że powołaniem faceta jest zdobywanie ran. Że właśnie to nas, w jakiś sposób określa. Bo przez to uczymy się honoru i prawdziwego męstwa.
Ważne jest by ranę zauważać, nazywać i wiedzieć do Kogo, z nią pójść.