Zaznacz stronę

Krótko byłem proboszczem, bo zaledwie trzy lata. Dużego więc doświadczenia nie mam. Jednak przeżyłem bardzo trudny moment, zresztą jak wielu wtedy, kiedy na wiosnę musiałem ogłosić moim parafianom, by nie przychodzili do kościoła, ale zostali w domach. Uznaliśmy wtedy, że wybranie ochrony zdrowia i życia jest największym wyrazem miłości do siebie, innych, ostatecznie do Pana Boga. 

W kraju i świecie jest coraz więcej zachorowań, na wiosnę takie liczby jakie mamy teraz nad Wisłą były tylko gdzieś daleko od nas. Dziś są tutaj. Miesiące sprawiły, że wszyscy przyzwyczailiśmy się do zagrożenia, ale to zaczyna nas gubić. Nie ma miejsc w szpitalach, na testy trzeba czekać długo, SANPID i system się rozpada, nie ma lekarstwa ani szczepionki. Zwalanie na rządzących nie zmieni naszej sytuacji. Nasze utyskiwania nie zaczarują rzeczywistości. Lekarzy będzie coraz mniej, a nie więcej. 

Wobec tego wszystkiego dziś też chcę poprosić byście zostali w domach. Byście nie jechali na żadne protesty. Zacznijmy chronić życie w ten sposób. Zacznijmy być odpowiedzialni za siebie innych w naszych realnych postawach. Naprawdę to, że ludzie w dużej grupie umówią się na to, że mają rację, nie obroni ich przed wirusem. Dobrze też wiemy, że w tym wypadku nie można ogłaszać bohaterstwa na zasadzie: „najwyżej zachoruję dla sprawy”. Rzecz w tym, co wszyscy wiemy, zachorują też inni. 

Siedźcie w domach. Nie pomagajmy wirusowi, ale pomóżmy naszym seniorom, dzieciom, sąsiadom – za chwilę nikt tego wszystkiego nie ogarnie i na nic zdadzą się jakiekolwiek protesty. Dziś formowanie tłumu jest bardzo nieodpowiedzialne. Dziś, jeśli jest w nas odpowiedzialność, trzeba chronić siebie i innych od zarażenia tym dziadostwem. 

Na wiosnę bolało mnie serce, bo pisałem coś wbrew sobie, bo przecież jednym z fundamentów Kościoła jest wspólnota, ale wiedziałem, że tak trzeba. Teraz też piszę wbrew sobie, bo ludzie mają prawo do manifestowania swoich poglądów – to jest wolność, która mi chrześcijaninowi jest bardzo bliska, a jednak są momenty, w których trzeba to, co dla mnie ważne odstawić na bok, bo miłość do drugiego jest ważniejsza. Podobnie jest teraz, jeśli ograniczamy liczbę uczestników podczas liturgii, nawołujemy do niepójścia 1 listopada na cmentarz, to hipokryzją jest nawoływanie do protestów lub przemilczanie tego niebezpieczeństwa.

Proszę, zostańcie w domach.