Zaznacz stronę

Bo chodzi o miłość.

Jak On musiał się na nich wkurzyć. Kobieta odzyskała zdrowie; życie konkretnego człowieka uległo diametralnemu polepszeniu, a oni wyjeżdżają z prawem, które zabrania pracy w szabat.

Wykazał im, że kiedy DLA NICH jest to wygodne, potrafią zawiesić prawo szabatu, choćby po to, by napoić swojego osła. A więc wcale nie byli obrońcami Boga i Jego Prawa, ale świetnie wyszkolonymi aparatczykami, którzy Prawo Boże wykorzystywali przeciw człowiekowi. Jednego tylko nie rozumiem – w jakim celu to czynili? Czy był w ich sercach aż tak wielki cynizm?

Cynizm (również ten religijny) pojawia się wtedy, kiedy brakuje miłości, a tak naprawdę pokory, bo kochać potrafi tylko człowiek pokorny i przyjmujący swoją słabość. Kiedy brakuje pokory, czy przyznania się do tego, że jestem słaby, wtedy zaczynam wchodzić w buty Boga, wtedy wydaje mi się, że mam prawo do tego, by Prawo służyło mnie i moim interesom.

Cienka jest granica między miłością a tym, co sobie możemy miłością nazwać, a co jest tylko dbaniem o swoje interesy. Mamy problem z mówieniem o miłości i z przeżywaniem miłości w pokorze i z uwzględnieniem swojej słabości. Łatwo nam przychodzi iść w pokazanie siły, jakkolwiek ją będziemy rozumieć. Chodzi o miłość, czyli pokazanie, że nie chcę Boga, drugiego i siebie wykorzystywać cynicznie dla swoich interesów, nawet jeśli one są bardzo wzniosłe. Wolę zamilknąć i pokazać słabość, wolę zginąć niż wykazać wyższość.

Okazuje się, że dziś Ewangelia wcale nie musi być znakiem sprzeciwu wobec świata, ale staje się – podobnie jak w tej synagodze – znakiem sprzeciwu Boga wobec wierzących.

SŁOWO