Zaznacz stronę

Pozwolić Bogu – być Bogiem. O tym jest ta Ewangelia [KILK].

To jest jakaś tajemnica Boga, że zło istnieje. Jasne, mamy na to logiczne wytłumaczenie, że Bóg go nie zlikwidował, bo jesteśmy wolni. Jednak powiedzmy sobie szczerze, że owa logika, w której się poruszamy jest też stworzona przez Boga. Mógł ją przecież stworzyć inaczej, to że nam się to wydaje nie możliwe, bo właśnie jest logiczne, wcale nie znaczy, że On nie mógł.

W tej przypowieści nie tylko jest logiczna prawda o złu, jako „skutku ubocznym wolności”, ale jest coś bardzo tajemniczego. Jest przyzwolenie Boga na istnienie złego nasienia. Nie ma co „bronić” Boga w kwestii istnienia zła. Wiem, że Bóg, który jest Miłością, nie stworzył zła, ale muszę przyjąć to, że On się na Jego istnienie godzi.
Wielu ludzi, albo udaje, że zła nie ma, albo widzą tylko je i wtedy bronią Boga, próbują za Niego działać, bo przecież nie może być tak, że zło jest takie silne.

Ta krótka opowiastka Jezusa nakierowuje mnie na inną postawę. Nie skupianiu się na chwaście, ale zaufaniu Gospodarzowi, że nawet jeśli zło się dzieje, jest obecne, On wie, co robi, On to kontroluje. Zaufaniu, że nie muszę, jak ci słudzy przybiegać do Niego i komunikować, że na polu jest chwast, bo to On jest Bogiem, nie ja. Będzie czas na rozliczenie się ze złym.

Serce Boga jest dobre. On sam – choć jest Miłością – pozwolił by zło Go dosięgło. Wydawało się, że to było zwycięstwo złego. A jednak nie. To jest klucz podejścia do złego ducha. On jest TYLKO pozorantem, kimś kto próbuje zastraszyć, pokazać rzeczywistość, jako swoją własność, pełną zła właśnie. Prawda jest taka, że to pole jest zasiane dobrym nasieniem, a chwasty są WYJĄTKIEM.

Pozwól Bogu być Bogiem i niech On się zatroszczy. Ty bądź dzieckiem Boga, bardziej ufaj Jemu – swemu Ojcu, a nie swojej zapobiegliwości, trzeźwemu osądowi i wiedzy na temat demonów.

Największym zagrożeniem duchowym jest to, że zamiast widzieć pole zasiane pszenicą, widzimy chwasty i na nich się skupiamy.