Zaznacz stronę

W ostatnich latach miałem sporo okazji do tego by nauczać o rozeznawaniu duchów, w tym o działaniu złego ducha. Tak, wbrew pozorom nie neguje jego istnienia, i uczę innych o tym kim i jaki on jest. Ignacy (święty) nauczył mnie, że zły działa (kusi) na trzy sposoby. Jak wściekła kobieta, a więc próbuje mnie podejść w sposób agresywny, natarczywy – żeby mnie wystraszyć i sprawić wrażenie, że jest bardzo silny. Jak uwodziciel, który przychodzi łagodnie i szepcze czułe słówka, obietnice. I jak mądry dowódca szukający słabych punktów w twierdzy.

Wszystkie trzy sposoby ciągle na mnie (i każdego z nas) stosuje. Dla niego nie ważna jest metoda, ale cel – odebrać mi nadzieję, udowodnić, że Bóg nie jest dobry, a w konsekwencji doprowadzić do rozpaczy. On nie stosuje żadnych zasad gry, liczy się skutek. Na szczęście ma ograniczone pole i możliwości działania.

Czytam i słucham co ludzie do i o mnie mówią. Wyuczony przez Ignacego, że życie to nie tylko to, co zmysłami do mnie dociera, ale też i drugi poziom – walka duchowa, próbuję analizować to wszystko głębiej. To pozwala mi zrozumieć ludzi i sygnały (również to wszystko, co przykre), które do mnie docierają i iść dalej.

Zły duch wie, że jestem wrażliwy (to nie jest złe), że jestem często przewrażliwiony i dość narcystyczny. Ja to wiem, Bóg to wie i zły to wie. Dlatego często to wykorzystuje do tego by wprowadzić mnie w smutek, a smutek jest świetnym materiałem do tego by ciągnąć mnie do patrzenia bez nadziei na życie i świat. Kiedy analizuję bodźce ostatnich tygodni, a nawet dni to widzę, że walka toczy się o to bym się wycofał, zamknął w czterech ścianach i nie wystawiał nosa. Ostatecznie jego wygrana oznaczałaby całkowite poddanie się w wierze.

Na poziomie ludzkim wygląda to tak, że posługuje się słowami i wydarzeniami, które generalnie można by sprowadzić do takich głosów:
– nie odzywaj się,
– nie pokazuj siebie,
– nie głoś nadziei,
– nie mów o Miłosierdziu,
– siedź w pokoju,
– głoś złe czyny innych ludzi,
– nie głoś Ewangelii, która każe człowiekowi przekraczać to, co naturalne (bronienie siebie), a wybierać to, co heroiczne (oddawanie swojego życia),
– jesteś po to, by głosić zagrożenie i gwałt,
– masz mówić to, co nam – wierzącym – się podoba, a nie to, co uważasz, że Bóg ci każe,
– masz być taki jak my.

Ta litania oczywiście jest dłuższa. Jednak kiedy te wszystkie głosy, które do mnie docierają wrzucam do worka: rozeznawanie, wychodzi mi z tego jeden skowyt złego: zamknij się i przestań się odzywać. Co ty sobie wyobrażasz, że kim jesteś?

Ktoś powie: znów ci odwaliło, znów próbujesz siebie usprawiedliwić. Odpowiem: nie, próbuję żyć świadomie na każdym poziomie. Walka jest nie z człowiekiem, ale z kimś, kogo Ignacy nazywa: nieprzyjacielem natury ludzkiej. Walka nie jest o racje, ale o Życie, nie tylko wieczne – po śmierci, ale te tutaj, na ziemi.

Otwórz oczy i patrz szerzej. Tam jest smak.