Zaznacz stronę

SŁOWO

Jeżeli wybieramy drogę, na której chcemy żyć naszymi pragnieniami, na której nasze serce ma się liczyć, to pojawi się wróg. A tym wrogiem największym wcale nie jest szatan czy nasze zranienia. Ale to, co dosięga nas najszybciej – brak pamięci. Zobaczmy, ile razy już w naszym sercu pojawiało się pragnienie, by zrobić coś wielkiego, by iść na całość, zaszaleć. Niejedne rekolekcje, niejedno spotkanie ze słynnym kaznodzieją czy książką, która była bestsellerem, które nas pobudzało do pójścia dalej. I co? Nic. Uciekło wszystko, zostało zapomniane.

Czytamy dziś o historii złotego cielca (którą też przecież czytaliśmy nie raz). Cudowne wyprowadzenie z Egiptu, cudowne prowadzenie przez pustynię, dostawa darmowego pożywienia, cuda, w końcu pobyt Mojżesza na górze, wśród grzmotów, a Izraelici co? Już po kilku dniach zapomnieli i z kolczyków, biżuterii robią złotego cielca i cześć mu oddają. Jak my, wychodzimy od Pana z nowym pomysłem na życie i już za chwilę wracamy do starych bożków. Już za chwilę zapominamy.

Bóg w Biblii często mówi do ludzi o potrzebie pamiętania, by człowiek strzegł tego, co widział, czego doświadczył. List do Hebrajczyków (12,2) każe nam na Jezusa patrzeć. A co znaczy owo patrzenie, jeśli nie to, że mamy robić powtórki i sobie ciągle przypominać?