Zaznacz stronę

Życie pisze dziwne scenariusze, jednym z jego elementów jest to, że mogłem wygłosić kazanie na Mszy pogrzebowej śp. Romana Kirsteina. To większa część całości.

Mogę powiedzieć, że modlimy się dziś i żegnamy naszego – jezuickiego – domownika. Panie Romanie, dziękuję, że w jednej z najbardziej dla Pana i Pana Rodziny, chwili zaufał Pan – nam jezuitom i to do nas Pan przyszedł by się schronić przez władzą 

Obiecał mi Pan, Panie Romanie jeszcze wiele opowieści. Obiecał mi Pan kolejne ciasto w kawiarence, obiecał mi Pan, że pojedziemy do Gdańska. Pamiętam jak z drżeniem trzymał Pan relikwie Jerzego Popiełuszki i powiedział Pan: to był Człowiek. Wierzę, że jest Pan dziś już z Jerzym i razem zadziwiacie się naszym Mistrzem – Panem Jezusem. 

Wiem, że stół, w salonie Pana Romana i Pani Ireny to stół, przy którym wielu młodych liderów naszego miasta i nie tylko, uczył szukania tego, co łączy, nie dzieli, uczył ich przy tym stole szukania dobra, wspólnoty. I to, że odszedł właśnie teraz, sprawia, że ból nie jest tylko bólem rodziny, ale także społeczeństwa. 

Wraz z rodziną, z Żoną, często przychodzili do tego kościoła, być może dlatego, że nauczył się od św. Ignacego, że chrześcijanin to nie jest człowiek abstrakcyjnych teorii, ale to człowiek, który głęboko zanurzony w świecie, jest uczniem Pana Jezusa, i od Niego uczy się jak przekazać innym miłość praktyczną, która wyraża się także w uczeniu ludzi wolności, niezależności i działania odważnego. 

Dziś w I czytaniu z dnia czytamy o obietnicy, którą Bóg dał Abrahamowi, że stanie się ojcem wielu. Znając bardzo pobieżnie historię życia Pana Romana, mam nieodparte wrażenie, że i jemu Bóg złożył taką obietnicę – on jest ojcem wielkiego narodu, wielu jest dziś w mieście i w Polsce ludzi, którzy mogą powiedzieć: tak, Pan Roman jest moim ojcem, jest kimś, kto mnie wychował, nauczył tego, jak w zawiłym świecie być człowiekiemdla drugiego człowieka. 

Nie sposób dziś powiedzieć też o dzielnej Kobiecie Pana życia – Pani Irenie. Kobiecie, która nagle straciła męża i ukochanego Przyjaciela. Kobiecie, która przed laty żyła w strachu o swojego odważnego ukochanego, która nie wiedziała, co się z Panem stało, bo nagle Pan zniknął. Podejrzewam, że tych „nagle” było wiele. Pani Ireno, bardzo Pani dziękuję za miłość do Męża. Jestem przekonany, że Pani Miłość, dawała mu siłę i wiele motywacji do działania na rzecz innych. 

Panie Romanie, proszę się modlić za nasze miasto.