Zaznacz stronę

SŁOWO

Przypowieści, które mamy obcykane, Jezus opowiada z takim wstępem: zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Przyszedł Ktoś, kto ujął się w końcu za tymi, którzy byli pogardzani, a ci szemrają.

Warto zauważyć, że wcześniej, w czternastym rozdziale, Jezus mówi o nienawiści bliźnich i byciu wyraźnym, radykalnym. Zaraz później idzie do przypowieści o miłosierdziu.

Jezus nie jest słodkim misiem, jest radykałem, co pokazał właśnie we wspomnianym czternastym rozdziale i co ciekawe, ten Jego radykalizm odpycha ludzi religijnych, a ściąga celników (grzeszników). To może wydawać się sprzecznością, bo grzesznik nie należy do radykałów, raczej kojarzy się z kimś, kto unika radykalnych decyzji, chodzi po granicach, albo raczej je przekracza. Grzesznik to ktoś słaby, ktoś, kto świadomie łamie zasady.

Oni przychodzą, by Go słuchać, nie dlatego, że w swojej mowie akceptuje ich grzechy, nie dlatego, że mówi: spoko, nic się nie stało. Przychodzą Go słuchać, bo ich nie odrzuca, nie ocenia, nie piętnuje. On im nieustannie pokazuje, że Ojciec jest dobry.

Ci, którzy wydają się być w porządku, nie potrafią tego przyjąć. Im się w głowie nie mieści, że Jezus nie stawia grzesznikom warunków, że ich nie łaja, że nie każe im czynić wszystkich tych zabiegów, które miałyby doprowadzić do oczyszczenia. I zaczynają szemrać, zaczynają między sobą opowiadać o tym, że On nie pasuje, że źle robi, że od grzeszników trzeba wymagać jasnych deklaracji poprawy. I to do nich, nie do grzeszników, mówi przypowieść.

Grzesznikom wystarczyło to, że Jezus był wśród nich. Opowiadając te przypowieści, wkurzył tych, którzy wiedzieli, jaki Bóg jest i jak powinien działać. On jest dla szemrzących – obrazoburczy, bezlitosny.

Oni – znawcy Boga i Prawa Bożego, okazali się nadętymi głupcami, którzy rozminęli się z Żywym Bogiem, a zostali przy swoim wiem.

A Ty – szemrasz, czy słuchasz?