Zaznacz stronę

chata-w-gorachSŁOWO
Całkiem niedawno odkryłem, że ciągle mówię i piszę o tym samym. Postanowiłem, że czas iść w inną stronę. Otwieram więc tekst dzisiejszej ewangelii i pierwsze zdanie jakie rzuca mi się w oczy jest takie: „Czego szukacie”?
Całe życie czegoś szukamy, całe życie gonimy za zajączkiem. Od rana, kiedy nie potrafisz wyrwać się ze swojej ciepłej kołderki, aż do wieczora, kiedy padasz na swoje łóżko z myślą, by jak najszybciej zasnąć. Żona, dzieci, przełożeni, współbracia, współpracownicy, setki zadań, marzeń, pragnień, momenty zwątpienia, tysiące podjętych decyzji i wiele niepodjętych, ukrytych przed całym światem. Masz swoją robotę, przyjaciół, życie prywatne i zawodowe, to które pokazujesz wszystkim na FB i to głęboko ukryte. Każdego dnia staje przed tobą wiele możliwości bycia uczciwym i okazania się, po raz kolejny w swoim życiu, zwykłym aktorem tragikomedii.
Mnóstwo tego wszystkiego. Jezus, kandydatom na apostołów stawia proste pytanie: „czego szukacie”? Oni szukali Kogoś kto nadałby im poszukiwaniom sens. Jan pokazał im kierunek, dał inspirację, wybił z prostego religijnego życia, ale ciągle to było za mało dla ich serc. Odczuwali jakiś niepokój, niedosyt. To krótkie pytanie otworzyło ich serca na coś więcej, poczuli, że w tym Człowieku jest brakujący element, i że tylko On może to uzupełnić.
A wiec przestań uciekać i ciągle mówić, że możesz zostać w tym miejscu, w którym jesteś, bo masz pojęcie kim On i ty jesteście. Nie po to zostałeś ojcem, matką, księdzem, zakonnikiem, profesorem, hydraulikiem, by powiedzieć, że już nie musisz więcej. On się każdego dnia odwraca i pyta o twoje pragnienia, to jest pytanie, które najpierw rozbija skorupę twojej pewności, a później idzie głębiej i chce byś odpowiedział na pytanie najważniejsze – co jest twoim oczekiwaniem?
Kolejny krok nie będzie tylko bezpiecznym udzieleniem odpowiedzi. On mówi „chodź i zobacz”, zamieszkaj ze Mną. Będziemy dzielić tę samą łazienkę, kuchnie, sztućce i talerze. Będziemy korzystać z tego samego komputera i patrzeć w ten sam telewizor. Zamieszkać z Nim to znaczy, że nie może być mowy o tym, że Bóg będzie trzymany w bezpiecznym sacrum. Tak się stało, że skoro Najświętszy zamieszkał w ludzkim profanum, wszystko zostało uświęcone. To jest nowy porządek.
To musi wywrócić twoje życie i patrzenie na Boga i człowieka. Przestań się Nim gorszyć, przestań mówić Bogu jaki ma być, a zacznij z nim jeść z jednego talerza.
Jezus pokazał coś niesamowitego. Nie ma na tym świecie celu nieosiągalnego. Skoro człowiek zamieszkał z Bogiem i może Go poznawać, to znaczy, że jesteś wybrany!
Tylko zamieszkanie z Nim pod jednym dachem, a nie na godzinę w tygodniu, sprawi, że przyjdzie dzień, w którym będziesz w stanie oddać swoje życie za Niego i za to, co On proponuje. Dopóki u Niego nie zamieszkasz, dopóty Jezus, chrześcijaństwo, małżeństwo, kapłaństwo, życie zakonne będzie tylko bezpiecznym azylem, celem samym w sobie, do którego obrony będziesz dorabiać bardzo pobożne ideologie. Tylko Bóg jest absolutny, wszystko inne, największe nawet nasze świętości są środkiem do Celu.
Obyś nie został tylko uczniem proroka Jana i tylko grzecznie pytał Jezusa o miejsce Jego zamieszkania i nie poszedł dalej. Staniesz się tylko eksponatem przeszłości oglądanym przez innych.
I takim sposobem znów napisałem o tym samym. Bóg wie, że mam słabą pamięć i twoja też jest słaba. Dlatego nieustannie, każdego dnia będzie nam przypominał o tym, że mamy się pytać o to, czego szukamy, za czym gonimy, aż w końcu z Nim zamieszkamy.