Zaznacz stronę

Może się w nas rodzić pokusa szukania Boga w cudownościach, wielkich wydarzeniach. W ogóle można chcieć chrześcijaństwo przeżywać na sposób sensacyjny – zajmować się spektakularnymi wydarzeniami, poszukiwać Boga w różnych duchowościach, grupach, czy u mądrych przewodników. I choć to wszystko jest potrzebne, to jednak Obecność Boga jest bliżej, niż nam się to na co dzień zdaje.

Jezus mówi o tym, co każdy z nas ma w sercu głęboko zapisanie – o pragnieniu spotkania Boga. On wie, że w nas jest i będzie pragnienie zobaczenia Syna i wie, że to pragnienie – samo w sobie – dobre, może nas zaprowadzić na manowce.

Jest tak w naszym życiu, że kiedy przestajemy patrzeć na Jezusa, a wpatrujemy się w nasze wyobrażenia o Nim, zaczyna się dramat. Albo uznajemy kogoś za mesjasza, albo szukamy cudownych wydarzeń. Za wszelką cenę próbujemy zaspokoić nasze naturalne pragnienie Boga. Jesteśmy kuszeni do tego, by prawdziwego Boga zastąpić bożkami naszej osobistej pobożności, wyobrażeń, by przykroić Boga do naszych teraźniejszych frustracji, by On zgnoił naszych wrogów, nasze kompleksy, świat. Tymczasem to my mamy zmusić siebie do szukania Boga w tym wszystkim. Łatwiej powiedzieć, że Bóg jest z jakąś grupą społeczną, jakąś nacją, w którejś partii politycznej. Bóg nie jest niczyją własnością, On, co mamy w Ewangelii wyraźnie napisane, kocha każdego z nas miłością taką samą – ojcowską. To jest skandaliczne, bo chciałoby się, by Bóg był po naszej stronie, byśmy Jego autorytetem mogli się podeprzeć wtedy, kiedy idziemy z jasnymi racjami przeciwko innym (oczywiście w imię prawdy).

Jesteśmy po kilku Marszach, w których wielu nam krzyczało, że mają drogę, że znają rozwiązania, że oni są prawdziwi, a tamci źli. Słyszeliśmy, że jednych można wieszać, a na drugich trzeba oddać głos, dać im władzę. Trzeba uważać na pokusę oddzielenia wiary od „codzienności”. Wszędzie pojawiają się mesjasze, którzy chcą nam odebrać wolność, pod płaszczykiem dania nam jej. Są cudotwórcy, albo raczej obcujący cuda, pod warunkiem pójścia za nimi, albo w kierunku, który wyznaczają.

Tymczasem On uczy nas czegoś innego. Owszem, mamy Go „wykorzystać”, ale tylko po to, by w drugim zobaczyć brata. I uczy nas tego, że sprawdzianem prawdziwości proroka i Mesjasza jest Jerozolima z krzyżem i z Zmartwychwstaniem. Za wszystkich – to kryterium jest szalenie ważne w kryterium czy za kimś iść czy nie. Albo umierasz za wszystkich i możesz powiedzieć, że idziesz za Jezusem, albo jesteś zwykłym politycznym interesownisiem.

SŁOWO