Zaznacz stronę

1.
Tak, czas na to byśmy – jako chrześcijanie, również katolicy, zaczęli nawoływać do radykalizmu. Tak, czas przyznać, że przez całe lata rozmywaliśmy chrześcijaństwo, tworząc z niego kisiel, który, ani smaczny, ani kaloryczny nie był. Tak, czas się zbroić, wyciągnąć najlepszą broń i stanąć do walki. Koniec z przeciętnością i bylejakością.

2.
Naszą bronią jest radykalne przebaczenie i miłość. Naszą bronią jest stanięcie w heroicznej wierze pod Krzyżem Pana i trwanie pod nim, pomimo wszystko, z nadzieją, że to, co widzą nasze oczy i słyszą uszy – nie jest ostatnim słowem. Tak, nadszedł czas – jak w każdym pokoleniu – na wiarę, która przekracza nasze ludzkie, naturalne odruchy. Czas na wiarę, która nie jest próbą obrony świata, który stworzyliśmy na miarę naszych potrzeb i możliwości, ale będzie przekraczaniem tego, co nasze i bezpieczne.

3.
Aleppo, Ankara, Berlin i kilka innych tragedii ze wczoraj, sprawia że można wpaść w poczucie bezsensu i szpony pytania: Boże czy jesteś? I choć za poszczególne decyzje i tragedie odpowiadają konkretni ludzie, to jednak chrześcijanin wie, że walka jest głębsza. Wierzący w Jezusa wie, że wrogiem numer jeden jest zły, ten, który robi wszystko byśmy przestali żyć nadzieją. Wie dobrze, że kiedy człowiek traci nadzieję, to nie pozostaje nic poza rozpaczą, która pcha nas do głupich decyzji.

4.
Nie można współczuć Berlinowi, Aleppo i innym miejscom, a zrazem cieszyć się, że znalazł się kolejny argument (zdanie, filmik, hasło), którym możemy dokopać naszym krajowym przeciwnikom (bez względu z której strony barykady ktoś stoi). Nie można być chrześcijaninem, a na naszym wewnętrznym podwórku jednych nazywać zdrajcami, a drugich bohaterami. Tylko po to, by posadzić siebie w kręgu bohaterów i pogardzić drugimi. To nie działa i nie jest boże.
Nie można podtrzymywać polskiej tradycji pustego talerza, a równocześnie modlić się o to, by nikt mi nie zapukał do moich granic i do mojego domu. Nie można mówić o miłości do nieprzyjaciół równocześnie na fejsie wieszając ich zdjęcia z aluzyjnymi komentarzami, że można się z nich ponabijać, a nawet do nich postrzelać. Nie można publicznie nawoływać do modlitwy za Ojczyznę, równocześnie gardząc jej (niektórymi) obywatelami.

5.
Wzywam do radykalizmu w przebaczeniu, modlitwie za innych, otwarciu swoich granic i przyjęciu tego, że to Bóg staje się radykałem, kiedy postanawia być człowiekiem – naraża siebie samego, oddając się w nasze ręce.
Tak, to czas wiary radykalnej, takiej która zaczyna nas kosztować, która nie jest już tylko bronieniem swojego świętego spokoju; do wiary, która staje wobec muru, wobec pytań, a dalej jest zawierzeniem. Do wiary, która kiedy spotyka się ze złem, to nie przechodzi na jego stronę i nie przejmuje jego sposobów działania.

6.
Radykalizm chrześcijaństwa polega na tym, że traci się swoje życie. Najpierw swoje racje, ustępuje w sporze, oddaje kawałek płaszcza, kiedy mnie biją – daje drugi policzek, a ostatecznie oddaje swoje życie.
Tak, to jest głupie i bezsensu, nielogiczne i wbrew ludzkim odruchom. Tak, takie to jest, ale taki jest Jezus, kiedy spotyka się ze mną – grzesznikiem. A ja chcę (my chcemy) Go naśladować.