Zaznacz stronę

Łatwo powzruszać się scenką z Ewangelii. Ładna jest. Smutek, żal, śmierć i zaraz wielka radość. Jak w amerykańskim filmie i jak w polskich tasiemcach. Jest źle, ale i tak musi być ostatecznie dobrze.

A może w końcu byśmy dziś zaryzykowali? Zaryzykowali nie bycie obserwatorem ładnej, wzruszającej sceny, a położyli się na tych marach. Tak my. Bądźmy dziś umarłymi leżącymi na marach, za którymi inni płaczą, takimi śmierdzącymi, bo przecież nieboszczyki ładnie nie pachną. Zobaczmy, że umarliśmy. Że nie żyją nasze nadzieje: że dzieci żyją nie tak, jak byśmy chcieli, że rządzą ci źli, że sataniści w TV, że nic nie zostało z Solidarności, że umarł „nasz papież”, że nic nas nie cieszy. Zobaczmy ile tego smrodu jest w naszym życiu. Ciągle coś umiera. Ciągle jest nie tak, jak byśmy chcieli.

I na czym ma polegać to zaryzykowanie? Na tym, byśmy leżąc na tych marach smutków, może już nawet cuchnący, usłyszeli: tobie mówię, wstań! Wstań, przestań być ciągle umarłym, albo zawodzącym nad umarłym. Wstań i zacznij żyć. Zacznij patrzeć na codzienność oczyma żywego człowieka, nie umarlaka. Wiem, że część z Was sobie myśli, że Kramer jest młody i delikatnie mówiąc nie wie, co to życie. Być może. Ale jako młody chcę zapytać, a co macie z tego, że od lat siedzicie i płaczecie? Nic. Co macie z tego, że dajecie się porwać tym, którzy mówią, że jest źle i będzie jeszcze gorzej? Nic. Nic, bo to jest złudne. Siedzenie na marach i biadolenie niczego nie zmienia. Więc, już nie tyle mnie słuchając, ale patrząc na swoje życie, wyciągnijcie wnioski. A może byśmy tak zaryzykowali i usłyszeli: tobie mówię, wstań! Bóg chce Cię wskrzesić, ale Ty musisz chcieć żyć.

W tej Ewangelii jest tłum, który się zachwycił cudem, ładnym obrazkiem, rozpowiedział wszem i wobec i nic z tego nie wynikło. Za jakiś czas ci sami ludzie krzyczeli: ukrzyżuj Go!

My nie mamy się zachwycać, rozgłaszać, ale mamy pokazać, żeśmy byli umarli, śmierdzący, jak trupy, a dziś żyjemy. Mamy pokazać, żeśmy usłyszeli i zrealizowali słowa: mówię ci, wstań! Chrześcijanin to nie jest człowiek, który szuka śmierci, zgnilizny i grzechu, to nie jest człowiek, który wszędzie węszy spiski i zdrajców. Te opinie zależą często od miejsca, w którym posadzimy nasz czcigodny zadek, więc są często bardzo subiektywne. Wystarczy, że pomoże nam ktoś realnie z tej drugiej strony i zmieniamy nasze poglądy i opinie. To są względne sprawy. My, chrześcijanie mamy szukać życia i dobra przede wszystkim w tych, których uważamy za złych. Nie mamy poklepywać tylko swoich i do nich się uśmiechać, bo jak mawiał Jezus: czy i poganie tego nie czynią?

A więc znów wybór. Leżysz dalej na marach, w swoim smutku, zwątpieniu, smrodzie, śmierci, czy usłuchasz dziś Boga, który mówi Ci – WSTAŃ?!

SŁOWO