Zaznacz stronę

„Panie pomóż, Panie zrób, Panie zmień”. To częste zwroty w naszych modlitwach, podobnie jak w tej Ewangelii. Jezus widzi problem, któremu trzeba zaradzić, apostołowie widzą ten sam problem i nim wezmą się do rozwiązywania trudnej sytuacji, w swojej racjonalności tworzą kolejny. To taki trudny moment w naszym towarzyszeniu Jezusowi, kiedy stajemy przed sytuacją graniczną, trudną. Zderzają się wtedy nasza pragmatyczność, która jest dobra i potrzebna, z zaufaniem Bogu. Wpadanie w jedną czy drugą skrajność jest złe. Trzeba nam sobie znów przypominać, że prawdziwe rozwiązanie jest pośrodku i ten środek musimy sami znaleźć.

Próbujmy dziś wyłapywać takie sytuacje, w których mamy tendencje do skrajności. Po co? By zmierzyć się z nimi i próbować przeżywać je właśnie w postawie środka.

Cała ta scena pokazuje nam kolejną ważną cechę Jezusa. Współczucie. Ktoś powie, że dobrze mówić o współczuciu, kiedy ci wszyscy ludzie byli świadkami cudu. Prawda zapewne jest taka, że z tych kilku tysięcy ludzi świadomość cudu miała zapewne mała garstka ludzi z przodu. Reszta jadała zwykłe jedzenie, które im ktoś podstawił pod nos. Trzeba chcieć dostrzec cud i to, że Bóg jest współczujący w twoim życiu.

Jeszcze jedna sprawa, do której chciałbym nas zachęcić, to wdzięczność za drugiego człowieka. Ludzie z Ewangelii najedli się do sytości. Udał się cud Jezusowi, bo ludzie ze sobą współpracowali. Domyślam się, że przynajmniej na początku musiało to wymagać od nich wiele zaparcia się siebie. Zapewne byli głodni, a człowiek wtedy myśli o sobie, jednak oni się dzielili.

Wokół nas jest wielu dobrych ludzi, którzy mówią dobre rzeczy, którzy nas słuchają, darmo się uśmiechają i dają chleb. Przypominajmy sobie dziś ich imiona i dużo o nich mówmy Bogu, z wdzięcznością.

SŁOWO