Zaznacz stronę

SŁOWO

Nie wiem, co czujecie kiedy słyszycie to porównanie do owieczek? Dla mnie jest ono zbyt słodkie i nie do końca oddaje to, co chciałbym w relacji z Panem przeżywać.

W rzeczywistości, pasterze nie należą do miłych panów, ani owieczki – te prawdziwe nie przypominają tych miłych maskotek z góralskich straganów. Rzeczywistość jest taka, że owce przy dobrym pasterzu mają pożywienie i bezpieczne schronienie. Owce jednak nie żyją w bliskości z pasterzem. Należą do zupełnie innego świata.

Pozostanie na obrazie pasterza i owieczek może być bardzo wygodne i niebezpieczne. Może doprowadzić do zbanalizowania naszej wiary. Ten obraz jest tylko wstępem do tego, co powie Jan w swoim liście. Zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Rozumiecie?

Wszystko się zmienia. Z owieczek, baranków, z wyznawców, poddanych, chrześcijan, katolików stajemy się Dziećmi Boga i rzeczywiście nimi jesteśmy, nie w przenośni, nie obrazowo po prostu nimi jesteśmy.

Ludzie bardzo często próbując zrozumieć, kim jest Bóg, biorą najlepszą wersję samych siebie, mnożą to przez nieskończoność, dodają do tego całą dobroć, jaką są w sobie wstanie wyobrazić, czyli tak naprawdę całkiem niewiele i to co im wyjdzie nazywają właśnie Bogiem (Chata).

Bóg nie jest supermanem do n-tej potęgi. On jest Kimś zgoła innym. Po to stał się Człowiekiem byśmy mogli być Jego dziećmi. Już nie owieczkami, w nawet najlepszej owczarni, ale dziećmi. Jest tak dlatego, że Bóg nie chce byśmy Go pojęli, to jest niemożliwe, szkoda na to czasu. Jemu chodzi o to byśmy Go poznali. W języku Biblii, poznać to wejść w bardzo intymną relację. Wejście w relację Ojciec – dziecko, jest taką relacją. I znów, nie zatrzymujmy się na słodkich obrazkach – małe dziecko na rękach mamy, czy taty. Dzieckiem rodziców jest się do końca życia. A to znaczy, że ta relacja się zmienia. Od kogoś, kto bezkrytycznie słucha, poprzez dojrzewanie i bunt, szukanie swojego sposobu bycia, powrót do ideałów i budowanie swojego świata. Taka ma być nasza relacja z Nim – dynamiczna, zmieniająca się.

Uczenie się Boga to nie jest szkółka niedzielna czy katecheza w szkole, to nauka latania. Albo czujesz, że idziesz na całość, ryzykujesz wszystko, albo dość wątpliwe jest to uczenie się Go.

Powiedz sobie samemu, co Ci bardziej pasuje? Bycie owieczką, czy bycie Jego dzieckiem? Chcesz tylko tego, by się Tobą zaopiekował, dał Ci jedzenie i spanie, czy chcesz relacji osobowej, zakładającej Twój rozwój, dojrzewanie, posiadanie swojego zdania?

Mam dla Was złą wiadomość – On naprawdę Zmartwychwstał. Nie da się Go zamknąć w grobie. Trzeba z Nim coś w naszym życiu zrobić, albo raczej pozwolić Jemu, by w końcu mógł coś w tym naszym życiu zrobić.