Zaznacz stronę

Dziś zderza się ludzkie, magiczne, połączone z religijnym myślenie z myśleniem Jezusa. Jezus odcina się od strasznego uproszczenia – tragedia = wola Boża. Od długiego czasu uważam, że takie łączenie wydarzeń z Bogiem jest wykroczeniem przeciw II przykazaniu. To właśnie jest jedna z tych sytuacji, kiedy wzywamy Jego Imię na daremno.

Chrześcijaństwo uczy nas czegoś innego – patrzenia w jaki sposób Bóg jest w trudnych wydarzeniach obecny w naszym życiu.

To, czego uczy nas przypowieść o ogrodniku jest nadzieją. On jest tym, który chce dawać nam szansę na rozwój, na owocowanie. Ten „rok” trwa wiecznie. Ciągle przychodzi i mówi: dajmy mu jeszcze rok. Nie jest Bogiem mściwym, ale Bogiem troszczącym się.

Wolą Bożą jest wasze uświęcenie – pisze Paweł w liście do Tesaloniczan (1 Tes 4,3). Jego wola to nie jest magiczne zalecenie dla naszego życia, które musimy wypełnić 1:1, On nas zaprasza do wolności, a więc do twórczego przeżywania „kolejnego roku”. Pewnie, że wielu z nas chciałoby wdrapać się na kolana Boga, odczytać z wielkiego zeszytu, co mamy robić i tyle. Jednak On jest Bogiem wolności, cały czas budzi nas do tego, byśmy szukali coraz lepszych możliwości dążenia do celu, jakim jest świętość.

Trudne wydarzenia zawsze bedą miały miejsce w naszym życiu, jednak to od nas zależy, a dokładnie od tego, jak przezywamy więź z Ojcem na codzień, czy podjedziemy do nich jak do kary, czy raczej sytuacji, w której dostrzeżemy w Nim Kogoś, kto jest z nami (Emmanuel). Wolą Bożą jest nasze uświęcenie, a nie niszczenie nas przez nieustanne próbowanie. 

Bóg nie zaprasza nas do magicznego myślenia, ale twórczego dążenia do celu jakim jest świętość.

SŁOWO