Zaznacz stronę

Często mówimy, że Bóg nas nie wysłuchuje. Że my do Niego mówimy i nic. Dziś dwaj uczniowie pytają najpierw, czy Jezus ich wysłucha. Kiedy otrzymali pozytywną odpowiedź, walą z grubej rury daj nam, Panie, dwa stołki w swoim Królestwie. Takie dwa cwaniaczki, które oddaliły się od swoich kolegów, by sobie załatwić sprawę. I tu pierwsza myśl. Nasze zdradzanie przyjaciół, rodziny, wspólnot. Kiedy jest OK., siedzimy razem, bo czujemy siłę, a jednak często kiedy nadarza się okazja, to idziemy na bok, by załatwić interes życia.

Jezus, na szczęście jest od nich – przepraszam za słowo – cwańszy. Pyta ich czy mogą wypić Jego Kielich? Oczywiście się zgadzają, jestem przekonany, że dlatego, iż sobie myślą, że jest to nieistotny warunek otrzymania owych dwóch stołków. Tymczasem – nieświadomie raczej – zgodzili się na męczeństwo. Bóg wysłuchuje, ale często inaczej niż byśmy chcieli. Wysłuchuje w innej logice, niż tylko nasze – nawet najbardziej wzniosłe – interesy. Ci, dwaj, przekonali się, że wejście w dialog z Bogiem, jest dość niebezpieczne.

Władza. Kto jej nie lubi? Oczywiście nie w sensie pan władza, ale w sensie, że ja chcę rządzić. Od małych dzieci, które zaczynają jako tako chodzić i artykułować swoje potrzeby, do najstarszych obywateli tego świata. Pragnienie władzy jest wpisane w człowieka. I to przez samego Boga. W raju, nam powiedział czyńcie sobie ziemię poddaną. I czynimy. Tylko, czy kiedy sięgamy po władzę na drugim człowiekiem, jako rodzice, dzieci, nauczyciele, szefowie w pracy, narzeczeni, księża, widzimy styl władzy o jakim mówił Jezus? Kto by chciał rządzić, niech służy. I znów przełóżmy to na powyższe relacje. Nie wiem jak Wam, mi często włącza się opcja ja jestem ważniejszy. I nie chodzi tu o wielkie sprawy, ale powiedzenie sobie, ktoś może poczekać, z kimś nie chce mi się dziś rozmawiać, coś, co komuś obiecałem może poczekać. To jest właśnie władza nad drugim, niech doświadczy, że jest ode mnie zależny, że zależy (choćby w małej sprawie) od mojego humoru, i chęci.

Kolejną sprawą, którą warto zauważyć, to fakt, że Jezus nie sprzeciwia się Janowi i Jakubowi, nie mówi im, że dążenie do władzy jest czymś złym. On dobrze wie, że – jak to już wyżej powiedziałem – Ojciec wbudował w nas pragnienie władzy, zdobywania. Myślę, że trzeba nam sobie o tym przypominać, bo my sami – choć lubimy panować – często poddajemy się naszym kompleksikom, które nam mówią, że nie ma sensu się wybijać ponad szereg, że lepiej się schować. I, ci, co patrzą na nas – chrześcijan, także próbują niejednokrotnie włożyć nas w ramy ludzi, którzy nie powinni się odzywać, że mamy być jak pokorne cielaki. No i zły, który z jednej strony nieustannie łapie nas na pokusę władzy, a z drugiej podsyca nasze niedowartościowanie.

Jezus nie przekreśla ich ambicji, ale chce by je ukierunkowali dobrze. By władza, którą mamy, choćby w przestrzeniach, o których wspomniałem, stawała się środkiem do służby, czyli bycia dla innych. Myślę, że doskonale rozumieją to wszystkie kobiety, które mają przy sobie niemowlaki. Mają nad tymi małymi osobami wręcz władzę absolutną, a z drugiej strony, potrafią nie przespać całej nocy, kiedy owa osóbka niedomaga. Władza, która staje się środkiem do celu.

I kilka słówek o pozostałej dziesiątce. Oni się oburzyli. Często jest tak, że się oburzamy, kiedy coś nam nie pasuje. Co jakiś czas spotykam w Kościele kogoś, kto mi nie pasuje ze względu na to jak żył wcześniej. I zaczyna się wtedy pokątne szemranie a ten, tu, po, co(wiem, że się naraziłem)? Szemramy, oburzamy się, bo chcemy pokazać tak naprawdę nie troskę o innych, sprawę, ale szemramy, bo się w głębi boimy, że schemacik, który sobie wypracowaliśmy, który dawał nam poczucie pseudo – bezpieczeństwa, może się rozpaść.

Na koniec zachęta, którą daje nam dziś autor listu do Hebrajczyków Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla /uzyskania/ pomocy w stosownej chwili. Przybliżmy się dziś bardziej niż zwykle do Pana, który daje nam swoje Ciało i Krew, i nasyćmy się znów, by móc inaczej patrzeć w tym tygodniu na siebie, innych i w końcu na Niego samego.

SŁOWO