Zaznacz stronę

Jaki jest nasz Bóg pokazują dwa słowa z pierwszego czytania. Słowo przyjaciel i zwrot o miłości ku jego winnicy. Wszystkie dzisiejsze teksty, trzeba nam, odczytać w tym kluczu. Jest to istotne, by zobaczyć, że Bóg jest żebrakiem naszej miłości, że robi wszystko byśmy Go na serio pokochali i się Nim przejęli.

Pierwsze czytanie i Ewangelia dają nam ten sam obraz. Dostaliśmy dar – winnicę. Każdy z nas otrzymał swój kawałek pola do obrobienia. Życie. Spróbujmy sobie dziś uświadomić jaki on jest. Jedni mają łatwe życie, wszystko mają, są ładni, lubiani, innym czegoś brakuje. Jeszcze inni, nie mają nic, do tego są chorzy, a charakter, z którym przyszli na ten świat nie koniecznie należy do optymistycznego. Ktoś dostał więcej, ktoś mniej. Zobaczmy najpierw nasze obdarowanie, spróbujmy nazwać warunki naszej winnicy. Bez oceniania, czy jest dobre, złe, wielkie czy małe.

Dopiero stając w prawdzie o obdarowaniu, możemy iść dalej. Mowa dziś o Miłości. Mówienie o Jego miłości do nas, może mieć coś z brazylijskiego serialu. Oglądamy, wzruszamy się, może nawet porównujemy do naszego życia, może nawet pobudza to nasze tęsknoty za tzw. lepszym życiem. I… spływa to po nas, jak po kaczce. Wracamy do szarego życia. A jednak, słuchając dziś, jak Bóg troszczy się o nas, chciejmy przejść z poziomu brazylijskiego serialu do czegoś więcej.

W relacji do Boga trzeba nam nieustannie wybierać na nowo. Bóg staje przede nami i mówi: chcesz lub nie? Jeśli tak, to nie bądź, jak ci dzierżawcy z Ewangelii, oni owszem wzięli winnicę, ale potem Mnie zabili, w osobie mojego Syna.

Dlaczego nam nie wychodzi z Bogiem? Dlaczego czasem udajemy, jakby Go nie było? Potrafimy, jak najemnicy przyjść do kościoła, potrafimy jak słudzy odbębnić modlitwę, nawet się upokorzyć i pójść do spowiedzi. Ale często z podtekstem: by się mnie nikt nie czepiał. Jakbyśmy chcieli się zewnętrznie do Boga uśmiechnąć, a nie powiedzieć Mu tego, co tak naprawdę mamy w sercu… Dlaczego? Z dwu powodów, dwu starych powodów, które ciągle się nas czepiają i do nas wracają.

Pierwszy to zły. Ten, który jest sprawcą myślenia jakie mieli pracownicy winnicy, że mogą okraść swojego Pana, że mogą przejąć Jego działo, że sami mogą stać się panami. Dajemy się oszukać staremu mistrzowi kłamstwa, że można Boga oszukać, że można żyć, jak w brazylijskim serialu. Dajemy się oszukać, że to Bóg jest oszustem, starym zazdrośnikiem.

Drugi powód to my sami. Nie chcemy słuchać naszego serca, które ciągle mówi: jesteś stworzony do wielkich rzeczy i spraw. Mówi, że nie musisz mieć, co tydzień nowego ciucha, nowego seksownego zdjęcia na FB, że nie musisz mieć najnowszej komóreczki, że nie musisz myśleć tak, jak napiszą na portalu informacyjnym.

Uwierzyliśmy, że musimy, że inaczej się nie da. Weszliśmy w pozory wolności. Zobaczcie nazywamy wolnością to, że podobnie się ubieramy, że nosimy podobne fryzury (no może nie wszyscy), mamy takie same telefony. I owszem mówimy przed innymi, że to mój wybór, tymczasem w sercu słyszymy, że musisz mieć taki, bo wszyscy mają.

Tymczasem da się. Trzeba tylko posłuchać swojego serca. To jest ryzykowne. Bo możesz usłyszeć, że masz pragnienia, masz marzenia. Bo możesz usłyszeć, że możesz być innym, niż wszyscy. Nie bój się pragnąć, nie bój się być innym, nie bój się być wyśmianym. Ważne żebyś wiedział, dlaczego ktoś się z ciebie śmieje. A śmieje się, bo boi się usłyszeć swoje serce.

Spotykamy się, co niedziela na Eucharystii, nie po to by zaliczyć kolejny odcinek brazylijskiej telenoweli, ale by spotkać się z Bogiem, który jest szalony w miłości do ciebie. Dlaczego? A no dlatego, że żaden właściciel z naszego świata, nie bawiłby się w posyłanie kolejnych posłańców. Od razu zacząłby od policji, sądu i innych środków prawnych. Nasz Bóg był na tyle cierpliwy, szalony, że posunął się aż do tego, by dopuścić śmierć swojego dziecka. Bo lubi nam dawać czas.

A więc posłuchaj swoich pragnień, marzeń i odpowiedz na nie. Niech nie będzie tak, że one umierają z przeminięciem nastoletnich lat. Chciej dziś, bez względu na to ile masz lat odbyć podróż do serca swoich pragnień, nie by się powzruszać, ale by stać się szaleńcem.

Zakończę cytatem z drugiego czytania, ze św. Pawła: Czyńcie to, czego się nauczyliście, co przejęliście, co usłyszeliście i co zobaczyliście u mnie, a Bóg pokoju będzie z wami.

SŁOWO