Zaznacz stronę

Dwa obrazy. Wieża w Siloe i drzewo figowe.

Na osiemnaście osób wali się wieża. Ile razy z naszych telewizorów słyszeliśmy takiego newsa? Jeśli nie znamy ofiar, dość łatwo nam przychodzi współczucie, jednak kiedy taka tragedia dosięga kogoś, kogo znamy i wiemy o nim, że to niedobry człowiek, to nasze myślenie i osąd jest inny. Zasłużył sobie na to, ten taki i owaki sam się o to prosił, Bóg go pokarał.

Jezus odcina się od takiego myślenia. Nie uważa nieszczęść jako kary za grzechy. Dlaczego? Bo można by powiedzieć, że każdy, komu na głowę wieża się nie zawaliła, jest dobry i bezgrzeszny. Bóg nie daje światu takich znaków: jesteś zły – nie będzie ci się powodziło, jesteś dobry – nic ci się nie stanie. To nie jest myślenie Boga. Jego myślenie jest inne – wyjawione w drugim obrazie, drzewa figowego. Bóg chce, by życie każdego człowieka wydawało dobre owoce. Jednak wszyscy jesteśmy ograniczeni czasem. Bóg stara się każdemu z nas zapewnić optymalne warunki, nie do wystawnego życia, ale do bycia dobrym. Pan ma w stosunku do nas duże nadzieje: „Może zaowocuje….”?

Bóg, w przeciwieństwie do ludzi, nigdy nie przychodzi do człowieka z potępieniem, przychodzi z nadzieją. Nigdy nie jest nami rozczarowany, znów w przeciwieństwie do nas, którzy rozczarowujemy się innymi. Wiążemy z kimś wielkie nadzieje, a kiedy ten ktoś nie spełnia naszych oczekiwań, potrafimy w imię naszej sprawiedliwości potępić, zdyskredytować, opluć, wyśmiać, a wszystko to w imię prawdy.

Kilka razy przy tej Ewangelii słyszałem, że: „OK – miłosierdzie miłosierdziem, ale tekst kończy się stwierdzeniem, że może kiedyś zostanie ono wycięte”. Dlatego mamy prawo do tego, by człowieka, albo jego stan ocenić. A kim ty człowieku jesteś, by się tego zdania czepiać? Kim jesteś, by potępiać drugiego człowieka? Bo zgrzeszył? A ty nie grzeszysz? Bo zgrzeszył ciężej od ciebie? Potępiając go, stajesz się jeszcze większym grzesznikiem.

SŁOWO