Zaznacz stronę

SŁOWO

Łatwo w momencie niezrozumienia lub odrzucenia nas (wierzących) przez innych, wyjąć z Ewangelii ten fragment mówiący o psach i wieprzach. Świetnie można się zasłonić samym Słowem Bożym w momencie porażki ewangelizacyjnej.

Tymczasem to zdanie jest zaraz po fragmencie, którego bardzo nie lubimy, a mówiącym o belce i drzazdze. Nie wiem, co miał na myśli Jezus, kiedy wypowiadał te słowa, nie wiem, czy one rzeczywiście padły w tym ciągu zdań. Oczywiście można mówić o ochronie świętości przed profanacją, o tym – jak to zapisałem przed laty odręcznie w swojej Biblii – że Jezus nie jest towarem na sprzedaż. Jednak teraz, kiedy czytam ten fragment w całości, widzę, że Jezus mówi to ostrzeżenie w moim kierunku. We mnie jest pies i świnia i to we mnie szarga się świętość. I w końcu one są we mnie czymś, co sprawia, że czuję się podeptany. To jest dokładnie to samo, o co prosimy przed Komunią: aby przyjęcie Ciała i Krwi Pana nie sprowadziło na nas wyroku potępienia.

Ten fragment Ewangelii czytam również w kontekście wypowiedzi Franciszka sprzed czterech lat w Turynie. Papież zwracając się do przedstawicieli Kościoła Waldensów, powiedział: Ze strony Kościoła katolickiego proszę was o przebaczenie postaw i zachowań niechrześcijańskich, a nawet nieludzkich, jakie w dziejach zajmowaliśmy wobec was. W imię Pana Jezusa Chrystusa, przebaczcie nam! Wielu katolików uważało tych Braci (podobnie jak  wyznawców innych denominacji) za „psy i świnie” niegodne Ewangelii. Wielu z nas ma wokół takich ludzi, których uważamy za niegodnych.

Poczucie, że idę drogą sprawiedliwości i mam rację, może być w rzeczywistości chodzeniem drogą szeroką i i przestronną. Droga ta prowadzi do zguby. W Ewangelii, pomiędzy wątkiem z psami a drogą jest cały passus o proszeniu Dobrego Boga. Zanim nazwiemy kogoś świnią i psem i stwierdzimy jego niegodność, warto najpierw prosić Boga. I zadać sobie proste pytanie: czy za brakiem „sukcesu ewangelizacyjnego” nie stoi moje słabe świadectwo?