Zaznacz stronę

SŁOWO

Nie wiem, czy pamiętacie, co mówiłem w zeszłym tygodniu, ale można by to streścić do jednego zdania: musimy być radykalni w relacjach z innymi, radykalni w przebaczaniu. 

Kiedy czytamy dzisiejszą Ewangelię, Jezus robi nam powtórkę. Znów odsyła nas do relacji między nami. 

Osoby bardzo religijne mogą powiedzieć, że za dużo mówimy tutaj o relacjach, o byciu dobrym dla innych, że powinniśmy więcej mówić o zbawieniu, eschatologii, ofierze Jezusa, bo przecież jesteśmy na Eucharystii. 

Rzecz w tym, że chrześcijaństwo nie może stać się abstrakcyjnym rozważaniem o sprawach ostatecznych, a nie odnoszeniu się do relacji. Jezus stał się jednym z nas, by pokazać nam jak bardzo ważne jest to, byśmy nie wyznawali abstrakcyjnej religii, która będzie tylko zaspokajała nasze religijne głody, a pomijała drugiego. Zbawienie to dar, który nie jest nagrodą za pobożne życie, ale jest darem na wstępie naszego życia, byśmy budowali Królestwo Boże na ziemi, a więc nasze relacje z innymi. 

Ludzie, patrząc na jedno zjawisko, mają różne zdania i osądy – co człowiek, to inne zdanie. Dostrzegamy zawsze tylko małą, subiektywną perspektywę. Nigdy nie mamy oglądu całości.

Sąd Boga nie jest tym samym sądem, do którego jesteśmy zdolni jako ludzie. Jego sąd przywraca pierwotny ład, porządkuje wszystko według Jego zamysłu, a więc nikomu nie czyni krzywdy. Sąd ludzki zawsze jest krzywdzący, właśnie z tego powodu, że człowiek nie widzi całości. Dlatego Jezus przestrzega przed sądzeniem. Kiedy zabieramy się do wydania osądu, jest wielce prawdopodobne, że role w naszym życiu się odwrócą. Zostaniemy osądzeni przez tak samo słabych ludzi jak my, tak samo nieobiektywnych.

Drzazga i belka. Idąc tokiem myślenia Jezusa, śmiało można powiedzieć, że wszyscy chodzimy z belkami w oczach. Człowiek, który jest nieustannym sędzią rzeczywistości i innych ludzi, nie widzi dobrze, bo nie da się dobrze widzieć z belką w oku. Co znaczy widzieć dobrze? Znaczy tyle, że dostrzegam dobro i jego wypatruję.

W dzisiejszym świecie łatwo dostrzegać zło. Mamy media, które nieustannie wyłapują zło, o nim opowiadają i je gloryfikują, a my – chrześcijanie – dajemy się na to złapać. Diabeł pokazuje nam Bożą rzeczywistość jako zepsutą i pod jego władaniem, włączamy w sobie mechanizmy sędziów zła i zaczyna się chrześcijańska jatka. Stajemy się jak ludzie świata, babrający się w złu. Babraj się w dobru i nie mów ciągle, że trzeba piętnować złych ludzi, że trzeba mówić o złu. Nie trzeba, człowiek wierzący Bogu wie, że Bóg sobie z tym poradzi w odpowiednim czasie. Człowiek, który nie wierzy Bogu, chce Go wyręczać.

Sądzenie drugiego jest niebezpieczne, bo jest mówieniem Bogu: ja nie potrzebuję Twojego Miłosierdzia, mam swoje sądy. To kolejny tekst pokazujący chrześcijaństwo jako coś kompletnie różnego od świata.

Nasza wiara wymaga konkretu, który zawsze objawia się w relacji do drugiego i w relacji o drugim. Nasza religijność i pobożność nie daje nam radości i jesteśmy z niej ciągle niezadowoleni, bo nie przekłada się na relacje z drugim. 

Ps. Proszę Was bardzo o wsparcie -> KLIK