Zaznacz stronę

Jestem w necie mocno obecny, dużo o mnie wiecie. To był kiedyś mój świadomy wybór. Różnie ludzie to oceniają. Mają do tego prawo. Ten wstęp napisałem dlatego, że chcę Wam napisać coś ważnego.

Kilka dni temu przeczytałem artykuł o tym, że został pobity ksiądz (nie w Polsce), napastnik krzyczał, że za te wszystkie skrzywdzone dzieci. Dziś Franciszek jest w Irlandii, kraju, który mocno został naznaczony przez księży pedofili. Jest w kraju, w którym ludzie Kościoła zrobili wiele zła. Dziś Kościół w Irlandii to małe wspólnoty, które już (oby) nigdy nie będą tak potężne jak kiedyś.

Kiedy przeczytałem ten artykuł i zobaczyłem Franciszka na Irlandzkiej ziemi, Franciszka bezradnego, bo muszącego stanąć oko w oko z trudnym tematem i ofiarami wykorzystywania, to zrodziła się we mnie myśl, którą chcę się z Wami podzielić.

Jeśli kiedyś ktoś uderzy mnie, a nawet zabije „za tych, którzy skrzywdzili dzieci”, to chcę powiedzieć, ze nie będę miał do niego żalu. Spróbuję zrozumieć jego gniew i jego czyn. Tak boję się takiej sytuacji, bo boję się fizycznego bólu, nie jestem osiłkiem, który się tłucze z innymi, ale mam nadzieję, że będę miał w sobie siłę do zniesienie tego.

Nie dziwię się ludziom, którzy odchodzą z Kościoła, po takiej traumie lub usłyszeniu o niej. Kościół, ludzie tego kościoła długo zawodzili, długo byli tymi, którzy wyrządzają krzywdę najmłodszym, ba, zapewne dalej to robią. Wkurzam się, kiedy ktoś mówi, że przecież ze względu na złego lekarza nie przestajesz chodzić do lekarzy. Te porównania są prostackie i chamskie, bo bagatelizują ważną kwestię. Pedofil ksiądz nie jest takim samym pedofilem jak lekarz, nauczyciel czy hydraulik. Pedofil ksiądz, to ktoś kto niszczy w człowieku najważniejszą kwestię – wiarę w Boga i relację z Nim. Co więcej wykorzystuje autorytet Boga do największej zbrodni, do jakiej człowiek jest zdolny. Nie dziwię się ludziom, że tak reagują, jak to zostało przedstawione we wspomnianym artykule. Nie popieram tego, nie usprawiedliwiam, ale nie dziwię się. To zło, które nigdy nie powinno mieć miejsca.

Kocham dzieci, kocham na nie patrzeć, bo mają w sobie naturalną (bożą) radość. Tracimy ją w drodze dorastania, ale czasem tracą ją przez brutalny gwałt zadany przez kogoś, kto powinien w nich podtrzymać ją jak najdłużej.

Jeśli kiedyś ktoś mnie uderzy lub zabije z takim argumentem na ustach – proszę, nie osądzajcie go. Przebaczcie mu. To jest moja decyzja. Ważna i trudna.