Zaznacz stronę

SŁOWO

Bóg jest dobry. Wyposaża nas w moc czynienia cudów. W tej kolejności: uzdrawiania, później głoszenia.

Wiem, niewielka ilość z nas doświadczyła (na sobie lub jako świadek) uzdrowienia. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że mało kto z nas, położył na chorego człowieka ręce, a już naprawdę mało kto wierzy w to, że Bóg może uzdrawiać. Sam się na tym łapię, wymyślając coraz to lepsze tłumaczenia, dlaczego choroby są dalej obecne, w moim i innych życiu.

Kiedyś, będąc w Łagiewnikach Krakowskich, pojawiła się we mnie taka myśl, że chyba tak jest, uzdrawienie jest blokowane przez brak wybaczenia. Każde najdrobniejsze blokowanie się na drugiego człowieka, jest blokowaniem się na Jego dotknięcie. Myślę, że drugi człowiek, ten który mnie skrzywdził, ten którego ja skrzywdziłem, jest kanałem Bożego uzdrowienia dla mnie.

A głoszenie? Czy my naprawdę głosimy Dobrą Nowinę? Ja ją rzadko słyszę. Najczęściej najeżdżamy na siebie, podkopujemy, szukamy tematu, w którym można by drugiemu dokopać.

Bóg jest dobry. Dobroć ma jednak to do siebie, że nie robi niczego, czego byś nie chciał. Dobroć ma zasady, których nie łamie, bo jest uczciwa i mądra. Okazuje się, że czasem łatwiej przedrzeć się do niewierzących, niż do tych, co wychowali się w Kościele. Bóg może to zrobić, bo to On ustalił regułę, która ma jedną zasadę – chcę.

Dziś walentynki. Zakochany w nas Bóg, chce nas zwabić na pustynię, do miejsca osobnego, by z nami bardzo intymnie obcować. Nie wiem, jak to będzie wyglądało. Nie wiem, w jaki sposób On chce z tobą spędzić ten czas, pytanie jest – czy chcesz swój lęk schować do kieszeni i z Nim pójść?

To nie jest zwabienie, byśmy odmówili modlitewkę, to jest czas, w którym chce każdego z nas ujrzeć nagiego, odsłoniętego, ze wszystkimi naszymi ranami, chorobami, bez makijażu, całego tego blichtru za kilkaset złoty, który nosimy na sobie. Dajmy się uwieść, dajmy się – Jemu w całości. To będą walentynki. To będzie dobry wieczór. Po takim obcowaniu, nie wrócimy tacy sam.

To jest dobry Ojciec. To, że się Go boimy, nie znaczy, że On jest winny. Nie, nie bronię Go, chcę tylko pokazać, że szukając uzdrowienia, bezsensowną sprawą jest tupać nogami na Niego. Lepiej zająć się swoim zranionym sercem. I pozwolić Jemu – dobremu Ojcu, na położenie na mnie rąk.

Przytulmy się na pustyni do Ojca, Boga, Kochanka, Nieogarniętego, Miłosiernego, Trudnego, Miłującego, Obcego, ale Boga, który jest dobry.

Bóg jest dobry! To nasze wyobrażenia o Nim, nasze – Jego obrazki, są czasem złe. Ciągle nam się wydaje, że bycie z Nim jest trudne i skomplikowane. Nie jest!

KLIK