Zaznacz stronę

Kiedyś Pan Jezus siedział z apostołami i opowiadał im o tym jakie mają ich wiązać relacje. Pokazał coś oczywistego, że władcy narodów uciskają ludzi, że w świecie ludzie chcą rządzić, być pierwszymi, największymi. Pokazywał im, że takie same mechanizmy są również wśród ludzi wierzących, jak choćby wśród uczonych w Piśmie czy faryzeuszów. Kiedy im to nakreślił, krótko im powiedział jak ma być w Jego wspólnocie, mówił: nie tak będzie wami, ale kto chce być pierwszy – niech będzie sługą wszystkich. A później sam pokazał jak to robić. Przebaczył oprawcom, modlił się za nich, a wcześniej – On nauczyciel umył uczniom nogi.

Można by rzec: ech…

Niestety w Kościele bardziej wychodzi nam światowy sposób postępowania. I ciągle Jezus ma co robić w formacji swojego Kościoła. Choć bardzo lubimy w naszym przepowiadaniu sięgać do antagonizmu: my – świat, pokazując jaki jest on zły, to jednak, równocześnie, kochamy stosować jego metody w naszych relacjach i działaniu. Pokora i dbanie o małych dobrze wychodzi w gadaniu.

Bo zobaczcie jak traktujemy różnych ludzi w Kościele. Właśnie jak w świecie. Kiedy trzeba „przepytać” szeregowca, to każe się mu przypomnieć sobie wszystko, wytłumaczyć wszystko, zdać sprawę na piśmie i w przesłuchaniach. A potem wydaje się wyrok, często bez rozmowy, w której próbuje się zrozumieć jego motywacje; nie symboliczny, ale nierzadko rujnujący życie. Ile słyszałem historii ludzi z dołów, którzy usłyszeli od tych z góry: nie ma dla ciebie szansy, wyczerpałeś limit. Kiedy trzeba postawić pytania o kogoś wyższego, wtedy pojawi się milion mów obronnych, bo zawsze jest jakiś powód, dzięki któremu można wyższego usprawiedliwić. Pisze się laurki, bo zawsze znajdzie się jakiś wdzięczny człowiek, który czuje się zobowiązany. Kiedy zawali szeregowiec, to usłyszy: „dlaczego nie przewidziałeś konsekwencji”, a gdy na ławie oskarżonych zasiądzie ktoś z góry, to obrońca powie: „nie może przecież wszystkiego ogarniać”. Dostaje szansę za szansą, a bardzo często jedynym powodem surowego wyroku jest medialny skandal.

Zbyt mało jest w naszym Kościele patrzenia na mniejszego. Zbyt mało jest myślenia Jezusowgo, a za dużo światowego, a Ewangelia mówi na odwrót: „komu mało dano – mało będzie się żądać od niego, komu dużo – to dużo żądać będą”.

Nie, to nie jest wpis przeciw komukolwiek i za kimkolwiek. Dlatego, że ci, którzy podstawią sobie w miejsce wielkiego nazwisko jakiegoś dostojnika i zrobią ze mnie bohatera, też mają swoich wielkich. Kiedy Bóg wzywa Kościół do nawrócenia, to zawsze wzywa cały Kościół, nie ich.