Zaznacz stronę

Setnik identyfikuje chorobę swojego sługi, nazywa ją po imieniu: paraliż. To choroba, która sprawia, że będąc świadomi tego, co się dzieje – nic nie możemy zrobić. Doświadczamy różnych bodźców, patrzymy na swoich bliskich, wspominamy stare, dobre czasy, kiedy było dobrze, bo mogliśmy chodzić po górach. A dziś siedzimy w swoim domu, przykuci do łóżka, do tego jednego miejsca, którego już tak bardzo nienawidzimy. W naszym życiu wydarzyło się coś, co jest przyczyną naszego paraliżu, który z kolei sprawia, że widzimy, słyszymy, odbieramy bodźce ze świata, ale nie działamy. I to jest zadanie na dziś – by zdiagnozować przyczynę paraliżu. Nie poprzestawaj na stwierdzeniu: „mam paraliż”, ale dokop się do jego przyczyn.

Ten paraliż to jest moja wewnętrzna rana, która od lat jest skrywana przed innymi, a nawet sobą samym. Bóg wie, co nią jest, ale Bóg chce, bym był Jego partnerem w moim uzdrowieniu. To jest ten czas w moim życiu, że Bóg chce dotknąć źródła mojego paraliżu. Czasem leżymy długo w paraliżu, bo tak naprawdę nie chcemy wyjść z tego „łoża boleści” – dobrze nam w nim. Od czasu do czasu tylko coś tak krzykniemy „w eter”, żeby nas uzdrowił, ale bez przekonania i wiary. Nie zakopujmy po raz kolejny tego krzyku wydobywającego się z serca, ale idźmy za nim. Idźmy za ciosem i zauważmy, że On przychodzi jako człowiek, bo chce do nas przyjść osobiście, do naszego domu. Nie ogólnie „do życia”, ale do mojej prywatności, do miejsc, w które nikomu obcemu nie pozwalam zaglądać. Uzdrowienie nie jest łatwą sprawą do załatwienia ot tak, gdzieś w biegu. Musimy zdiagnozować, co nam jest i dlaczego, a później pozwolić Bogu, by wszedł do najbardziej ukrytych zakamarków. Bóg jest konkretny, mówi: „przyjdę do Ciebie i Cię uzdrowię”.

Mam też drugą możliwość. Zazwyczaj kiedy słuchamy Ewangelii o uzdrowieniu, to niejako odruchowo identyfikujemy się z chorym i prosimy: „Panie uzdrów mnie”. Nie wchodź dziś w „rolę” chorego, a stań się Jezusem – uzdrowicielem. Być może nie uda mi się nikogo uzdrowić, choć kto wie, ale na pewno mam moc zdjęcia z kogoś konkretnego mojego przekleństwa i złego myślenia. Bywa tak, że stając przed Bogiem, zajmujemy się sobą albo tymi, którzy dla nas są ważni. Setnik dziś przychodzi i mówi o swoim słudze, o kimś, kto w społeczeństwie jest najniżej. Powiedzmy dziś Panu o kimś takim, na kim wszyscy postawili kreskę.

SŁOWO