Zaznacz stronę
Spowiadanie – mówię wam, niesamowita sprawa. Móc słuchać ludzi, którzy przychodzą, w większości bardzo spięci, wystraszeni, a później ich uwalniać. Mówić im o tym, że w spowiedzi wcale nie najważniejszy jest żal i poprawa, ale fakt, że Tata mówi temu, który się spowiada, na ucho: kocham cię, jesteś stworzony na Moje podobieństwo, zdolny do dobra. Siedząc znów w konfesjonale, na nowo uzmysławiam sobie, że chrześcijaństwo jest proste, że jego rolą jest upraszczanie. To zły próbuje tak pokazać Boga, rzeczywistość i nasze życie, żeby nam wmówić, że wszystko jest skomplikowane. Wszystko, łącznie z miłością Boga do nas i naszym nawróceniem.

Łatwo jest być przedstawicielem religii takiej, którą reprezentowali faryzeusze z dzisiejszej Ewangelii. Religii, albo raczej religijności, która szuka „haka” na człowieka i wykorzystuje do tego Boże Prawo. Trudniej być kimś, kto czyni wiarę prostą, nieskomplikowaną i będącą rzeczywiście Dobrą Nowiną. Dobrą Nowiną nigdy nie jest szukanie błędu, winy i grzechu w człowieku. Dobrą Nowiną jest takie pokazanie Dobrego Boga drugiemu, że on dostrzega swój grzech, którym się nie przeraża, ale idzie z nim do Boga, który wyznaje mu miłość.

Ofiara stawiana wyżej od miłosierdzia jest zawsze składana, tak naprawdę, nie Bogu, ale ofiarodawcy. Można wyznawać religię i de facto być w niej Bogiem.

SŁOWO