Zaznacz stronę

Po kolejnym zakazie nałożonym na ks. Adama, w Internecie pojawiło się wiele głosów wsparcia dla niego. I to jest dobre, nawet jeśli nie znamy kulis sprawy, to wsparcie dodaje skrzydeł. Jednak ilość wsparcia nie znaczy, że ktoś zostaje ogłoszony człowiekiem bez błędu. Zauważam, że wielu komentatorów przeciwstawia ks. Adamowi – o. Rydzyka, pokazując, że jednemu wolno wiele, a drugiemu nic. Co więcej często utożsamiają ks. Adama z Jezusem, którego ukrzyżowanego, a o. Tadeusza z kimś zgoła przeciwnym. Porównywanie księdza z zakazem wypowiadania się z Jezusem jest dużym nadużyciem i staje się postawą niebezpieczną.

Ks. Adam stał się jak, dla wielu, Amoris Laetitia. Adhortacja w świadomości wielu funkcjonuje jako papieskie przyzwolenie „na wszystko”, na zniesienie VI przykazania i zniesienie nierozerwalności małżeństwa. Wiemy dobrze, że w treści nie znajdziemy ani jednego, ani drugiego. Co ciekawe ów stereotyp powielają tak zwolennicy jak i przeciwnicy adhortacji. Podobnie jest z ks. Adamem. Wielu pokazuje, że zakaz, który dostał jest jak uciszenie Ewangelii, jest końcem wolności w Kościele, albo jak mawiają jego przeciwnicy: w końcu w Kościele dzieje się porządek.

Ani ks. Adam nie jest Jezusem, ani o. Rydzyk nie jest czystym złem. Jeden i drugi prowadzi ludzi do Jezusa, tak samo jeden i drugi niektórym przeszkadza w drodze do Jezusa. Aby być uczciwymi musimy to widzieć, nie możemy (w zależności od naszych poglądów) widzieć świata w czarno-białych kolorach, odwracanych tak, jak nam pasuje. Jeden i drugi potrzebuje Jezusa jako Zbawiciela.

Ufam mojemu Kościołowi, który mówi oczywiście głosem konkretnych ludzi, że nawet kiedy podejmuje decyzje błędne to i tak Bóg z tego wyprowadza dobro. To strasznie trudna część wiary w Kościół, ale – moim zdaniem – konieczna do tego, by Kościół nie stał się jeszcze jedną partią czy organizacją zżeraną przez zwykłą politykę kadrową.

Pewnie, że mamy prawo oceniać postawy jednego i drugiego, mamy prawo korzystać z ich wrażliwości odkrywania Boga, ale nie mamy żadnego prawa do takich uproszczeń: jeden jest całkowitym dobrem, a drugi złem. Takie uproszczenia prowadzą na manowce i do jeszcze większych podziałów.

Lubię wrażliwość i patrzenie ks. Adama (żadna to tajemnica), ale spotkałem w swoim życiu już wiele osób, którym o. Rydzyk umożliwia modlitwę, słuchanie Słowa Bożego, kiedy inni nie chcą nawet zauważyć ich istnienia. Nauczyłem się być bardziej ostrożny w ocenie jego działalności.