Zaznacz stronę

Polski Rząd przyjął taktykę zaklinania rzeczywistości. Stanowcze: NIE i nieustannie powtarzany w środkach masowego przekazu komunikat: bronimy naszego społeczeństwa przed terroryzmem, nie sprawi, że ludzie, których przyzwyczailiśmy się nazywać uchodźcami – zniknęli. Oni dalej tam są, próbują przetrwać i żyć.

Na fali oficjalnego NIE, w Polsce są ludzie, którzy pomagają uchodźcom z Syrii tak, jak potrafią. Pod koniec zeszłego roku, Sopot – deklaracją swojego prezydenta – chciał przyjąć dziesięcioro DZIECI. Polski Rząd zabronił (KLIK i KLIK). Jednym z powodów jest zagrożenie terrorystyczne.

Tak, jestem prostym człowiekiem, na wielu sprawach się nie znam, więc proszę mi wytłumaczyć, jak tak wielkiemu państwu, którym jest Polska może zagrozić dziesięć syryjskich sierot? W jaki sposób te dzieci, które straciły nie tylko wolny kraj, ale i swoich najbliższych, mogą zagrozić bezpieczeństwu mojej Ojczyzny?

Będę to powtarzał jak mantrę – jeśli tak bardzo jesteśmy dumni ze swojej wiary, swoich chrześcijańskich korzeni, to pokażmy w końcu, że ta nasza wiara jest żywa, a korzenie nie zgniły. Tak bardzo – my, katolicy – bronimy życia od poczęcia do śmierci, potrafimy przeciwników ochrony życia wysyłać na księżyc, ale kiedy mamy możliwość obronienia konkretnych 10 osób, mówimy: oni nam zagrażają. Czy nie oburzamy się, kiedy zwolennicy aborcji mówią: to dziecko jest zagrożeniem dla życia matki? Czy naprawdę musimy siedzieć znów cicho, kiedy po raz kolejny rząd mówi: NIE? I mówi to tym razem nie jakimś „kwotom uchodźców”, ale dziesiątce dzieci?

Będę to robił wbrew głosom przeciwnym, które za każdym takim apelem odzywają się i mówią mi, że nie powinienem podważać autorytetu rządzących, że jako ksiądz niewiele wiem i nie znam się na zagrożeniach i skoro sam nie mam rodziny, to swoimi apelami nie powinienem narażać innych rodzin. Często wypowiadają to osoby, które, kiedy księżą mówią o małżeństwie, a są atakowani za brak doświadczenia małżeńskiego, twierdzą, że nie trzeba być chorym na raka by go leczyć.

Apel o przyjęcie uchodźców nie jest mieszaniem się do polityki, nie jest powtarzaniem lewackich haseł (bardzo dziś modne hasło, którego można użyć za każdym razem, kiedy się z człowiekiem nie zgadzamy), ale jest apelem, który wypowiedział sam Jezus: „cokolwiek zrobiliście najmniejszym – Mnieście zrobili”.

edit: Komentarz Janiny Ochojskiej do Jej twittów: http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-02-05/ochojska-jestem-za-przyjmowaniem-uchodzcow-w-tym-sierot/

edit 2: Tak, prezydent Sopotu nie napisał w piśmie cyfry 10. Jednakże i On i Jego urzędnicy jeszcze przed świętami podawali taką liczbę.