Zaznacz stronę

Jeden z moich braci powiedział kiedyś świetne zdanie: ty jesteś zmianą. Spotykając sporo ludzi przed trzydziestką, widzę coraz mocniej, że nawrócenie naprawdę jest zmianą myślenia. Jest sporo ludzi, którzy siedzą w domach przy rodzicach, którzy sprawiają, że jest ciepło, jest co pić i jeść. Wielu z nich siedzi z oczami wpatrzonymi w ściany. Refren, który powtarzają jest jeden: nie ma pracy. Wiem, że nie ma i nie chcę dawać prostych rad. Wiem, że w Polsce jest ciężko. Jednak wielu z nich łączy jedno – ktoś z zewnątrz ma przyjść i dać im mieszkania, pracę, a nawet partnera życiowego. A każdy, kto zaryzykował, czegoś się dorobił, jest podejrzany, to złodziej, albo mający wielkie pieniądze od rodziców, dziadków itp.

I to jest właśnie miejsce na nawrócenie, zmianę myślenia, zobaczenie, że mamy w sobie wszystko, co nam potrzebne. Że wcale Bóg nie jest niesprawiedliwy, że każe nam mieszkać w takim, a nie innym miejscu; z takimi, a nie innymi rodzicami. Nic w naszym życiu się nie zmieni, dopóki nie zmienimy swojego myślenia. Dopóki nie zechcemy dostrzec, że los życia jest w naszych rękach. Zmiana to nie jest coś zewnętrznego, ona jest w nas.

Ludzie wykładają się na podstawowym błędzie, zaczynając od pytania: co mam w życiu robić, jaką pracę podjąć? Zacznijmy od podstawowego pytania: kim jesteś? Kim jestem i kim chcę być? W sensie fundamentalnym: jakim człowiekiem? Chcę być tym, kto całe życie mówi o sobie: przeciętny, nic nie znaczący itp.? Czy raczej wolę o sobie mówić pełen godności? To nie mrzonki, to nie pobożne życzenia. To Ewangelia. Bóg nie przychodzi po to, by nas zniewolić, zamknąć w skrzynce, ale by dać nam wolność. Najpierw wolność serca. Serce wolne to nie jest jakiś religijny, niezrozumiały dogmat, o którym mówią starzy księża z ambony. Serce wolne to serce wojownika, człowieka, który wie, kim jest i że los jego życia zależy od niego. Mamy w sobie Jego Słowo, Jego obietnicę: jesteś moim dzieckiem. A wszystko inne, szczególnie porażki i ten ciepły fotel możemy wykorzystać do tego, by zmienić to, co się nam nie podoba.

Problem jest taki, że przeciętny człowiek myśli, że najpierw trzeba pozbyć się kryzysu i problemu jako czegoś niepotrzebnego, a później na czystej karcie coś zbudować. Właśnie to, czego chcemy się pozbyć, jest fundamentem. Właśnie to może nas sporo nauczyć, o nas samych, świecie i o życiu – jak to mamy w zwyczaju mówić.

Ty jesteś zmianą. To jest dobra nowina. Odważ się w końcu wyjść z fotela, złam schemat swojego pokoleniowego myślenia. Kiedy pytam tych młodych ludzi: dlaczego nie zaryzykujesz, przecież, jedyne, co możesz stracić to siedzenie w domu? Często pada odpowiedź: bo w Polsce nie ma pracy, kiedyś było lepiej… Tu nawet nie ma co komentować.

Ta zmiana musi cię kosztować. Nic, co jest za darmo, bez ryzyka, kosztów nie jest dobre ani trwałe. Musisz ponieść koszty, byś szanował siebie samego. Tak jak Jezus z dzisiejszej Ewangelii – uznano go za wariata, właśnie dlatego, że przełamał myślenie i sposób działania, jaki znali jego znajomi, a nawet rodzina.

Zaufaj swojemu dobremu sercu, które ma w sobie siłę walki, ma w sobie potencjał zmiany. Nie ufaj doradcom, którzy próbują cię osadzić w wygodnym fotelu i nazywają cię wariatem.
Ty jesteś zmianą. W Tobie jest wszystko, co potrzebne. Masz takie życie, jakie chcesz mieć!

SŁOWO