Zaznacz stronę

Bóg miał pragnienie. Wielkie pragnienie. Tym pragnieniem jesteś ty.

Czy wierzymy w to, że może się jeszcze świat zazielenić, że może wyjść słońce, że chwilowe ocieplenie to naprawdę zwiastun lata i tego, co się z nim wiąże? Pamiętacie zielone liście, trawa, deszcz, burze, piwo w ogródku? Wyprawy do Turawy, długie wieczory. A tak głębiej wierzycie w to, że nasze życie może być bardziej żywe? Bardziej zazielenione? Tak konkretnie – pomyślcie o tym, co w ostatnich dniach was zasmuciło? Macie to? I teraz zobaczcie – wierzymy, że może być inaczej, że z tej trudnej dla nas sytuacji może powstać jakieś życie?

Przypomnijcie sobie ostatnie tygodnie i zimno. Ilu z nas wtedy myślało, że to już nigdy się nie skończy, myśleliśmy tylko o tym, by wejść pod koc i pod nim siedzieć. A dziś jest cieplej i już inaczej myślimy. Mamy wybór. Możemy się obudzić, wyjść spod koca i zobaczyć, że na zewnątrz jest inaczej.

Nie proboszcz się nie zakochał, ale przeczytałem dzisejszą Ewangelię: Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.

Ewangelia nie zajmuje się szczegółami. Nie mówi macie jeść i pić określone potrawy, macie w taki czy inny sposób zachowywać się na liturgii. Nie mówi, jak ma wyglądać w szczegółach życie rodzinne, zakonne, jak wyglądać mają sakramenty. Nie mówi też o tym, jaka partia jest lepsza. Chrześcijaństwo to nie jest sprawa tego, jak żyć, ale kim mamy być. W chrześcijaństwie często można spotkać się z przekonaniem, że nasza relacja z Bogiem ma być wynikiem naszych uczynków. Tymczasem jest odwrotnie. To nasze uczynki mają z niej wynikać.

Wspominam o tym dlatego, że dzisiejsza Ewangelia mówi jasno, że ofertą, z którą przychodzi Bóg, w osobie Jezusa, jest Życie. Życie w obfitości. Życie wieczne, to nie jest mrzonka, która ma przekupić człowieka do tego, by był wierny przykazaniom tu na ziemi, w wyniku czego otrzyma kiedyś nagrodę w jakiejś wieczności. Strasznie prymitywne by to było. Jedyne, co Bóg miałby nam do przestarzałe metody wychowawcze. Nasze życie wieczne, to nie jest coś po śmierci. Ono zaczyna się w momencie naszego poczęcia i trwa już wiecznie. Warto to sobie dziś przypomnieć. To życie, które masz teraz jest już życiem wiecznym. Podoba Ci się taka wieczność? Tak – rozwijaj ją. Nie – zmień!

Nauczono nas w dzieciństwie, że życie wieczne zdobywa się modlitwą, sakramentami i tzw. dobrymi uczynkami. Nikt nam nie mówił, przynajmniej ja tego nie słyszałem, że tutaj trzeba czegoś więcej. Że tu idzie o całokształt, co więcej, ja niczego nie mogę sobie zdobyć, mogę co najwyżej coś wziąć. Za darmo! Konsekwencją tego jest sposób mojego życia. I bynajmniej nie chodzi tu tylko o dobre uczynki. Jezus w innym rozdziale to wyjaśnił, kiedy powiedział, że przyszedł byśmy mieli życie i to życie w obfitości. Często ludziom wydaje się, że mieć życie w obfitości, to dużo posiadać. Gromadzą różne rzeczy, pieniądze. Często wiele rzeczy posiadamy, a z nich nie korzystamy, albo nie potrafimy się nimi cieszyć. Dlatego tak się dzieje, bo gromadzimy je, by to one, były dla nas źródłem szczęścia. Nigdy nie będą. Ludzie kupują czasem, na przykład masę płyt i nigdy nie słuchają muzyki, kupują kolejne pakiety TV, książki, gadgety. I zdarza się, że nie mają ani czasu, ani ochoty, by z tego korzystać. Ile jest takich kobiet, mężczyzn, którzy muszą parę razy w tygodniu pojechać do supermarketu by coś kupić? Żeby nauczyć się żyć w obfitości, czyli już teraz w wieczności, trzeba nam zerknąć do świata dzikich zwierząt. Zwierzęta nie jedzą więcej niż im trzeba. Nie ma otyłych dzikich zwierząt. One z chwili biorą to, co najlepsze i im naprawdę potrzebne. Żyją intensywnie.

Może Wielki Post jest po to, byśmy zwolnili tempo. Byśmy uczyli się innego sposobu życia (również w kwestiach Boga), niż ten który uważamy za najlepszy. Czy on jest najlepszy, można sprawdzić w bardzo prosty sposób. Szczerze zapytać się i dać sobie czas na odpowiedź, czy ja naprawdę jestem szczęśliwy? Czy tylko każę sobie odpowiadać, że jestem szczęśliwy? Zobacz w tę niedzielę, jak żyjesz? Ale nie na zasadzie – dobrze lub źle. Grzesznie lub nie. Zadaj sobie dziś trud, by zobaczyć głębiej. Czy to, co nazywasz swoim ułożonym życiem, jest życiem w obfitości? Idąc dalej, czy ten sposób życia chcesz mieć też w wieczności?

Pierwsze czytanie pokazuje, że to o czym mowa w Ewangelii nie jest tylko pobożnym życzeniem. Człowiek, który nie chce żyć pełnią życia, pozwala na to, że wszystko się rozpada w gruzy. To nie jest kara. To konsekwencja. Wystarczy wrócić do naszego przykładu ze zwierzętami. Popatrzmy na te wszystkie przekarmione pieski i kotki w naszych blokach, na naszych osiedlach. To konsekwencja głupoty, nie kara. Mamy być mężczyznami i kobietami, którzy już dziś żyją życiem wiecznym. Ludźmi, którzy widzą tę samą rzeczywistość bardziej, mocniej, prawdziwiej. Walczyć o sprawiedliwość na tej ziemi, ale pamiętając, że nie jest ona celem w samym sobie.

Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga: nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił. Nasze życie może się zazielenić. I to teraz. Trzeba tylko w to uwierzyć.

SŁOWO