Zaznacz stronę

121341_trzy_biedronki_listek_krople_wody
SŁOWO
Dla Żydów uobecnieniem Boga było Jego prawo, dwie kamienne tablice. Przestrzeganie Prawa gwarantowało obecność Boga wśród Narodu Wybranego.
Dla nas chrześcijan, Boża obecność jest konkretniejsza, bardziej fizyczna. W osobie Jezusa, Bóg okazuje się być Kimś z nami. Dzięki Jezusowi, Prawo Starego Testamentu przestaje już być tylko nakazem, ale zaczyna być dobrą radą. W końcu obietnica Ducha Świętego sprawia, że to, co było zewnętrznym nakazem, później ucieleśnionym w Jezusie, teraz staje się czymś do przyjęcia przez nasze serca. Staje się prawem miłości.
Bóg, który objawia się na trzy różne sposoby, jest cały czas tym samym Bogiem. Dopiero te trzy sposoby wzięte razem, dają nam obraz Boga prawdziwego, Boga Żywego.
Czytamy dziś u Jana, że Bóg jest Miłością, i z tej Miłości tak umiłował świat, że Syna nam dał. To, że jest ich Trzech sprawia, że Bóg jest Miłością, bo tylko tam, gdzie jest ktoś Drugi jest możliwa miłość. Owocem Miłości Boga jestem ja i jesteś Ty.
Kiedy kogoś się kocha, to chce się mu dać najlepsze rzeczy, dać siebie, Podobnie jest z Bogiem, który jest Miłością.
Bóg obdarza nas wielką chwałą. Nawet nie mamy pojęcia, kim tak naprawdę jesteśmy. Otrzymaliśmy na początku coś wielkiego, a my zachowujemy się i żyjemy, jakbyśmy byli tylko niewolnikami. Chodzimy do kościoła, próbujemy być miłymi ludźmi, za bardzo nie oszukiwać skarbówki, staramy się nie grzeszyć, wypełniać swoje obowiązki. I co? I na naszych twarzach, coraz częściej gości smutek. Przychodzimy, słuchamy Słowa, a później wracamy do naszej niepamięci. Po wypełnieniu religijnych obrzędów wracamy do rzeczywistości.
Tak być nie może! Właśnie to, co tutaj przypomina nam Ewangelia, jest prawdą. Bóg jest Miłością, Bóg z Miłości dał nam Syna, Bóg z tej Miłości obdarzył Cię chwałą!
Czas byś popatrzy na Boga bez zasłony. W drugim liście do Koryntian, Paweł pisze. My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu. (2Kor 3,18)
Po to Bóg nam się daje, byśmy pozwolili zasłonie opaść. Nie wiem, co jest Twoją zasłoną, wiem, co jest moją.
Uwierzcie mi, ja nie wymyślam tutaj bajek dla dorosłych, by Was połechtać przed kolejnym tygodniem ciężkiej harówy, nie ulepszam Ewangelii, jak czasem twierdzą niektórzy, mówię Wam o Bogu, który sam o sobie, dziś mówi, że tak umiłował świat, że Syna swojego dał. Mówię Wam o Ewangelii, a Ewangelia jest jedna – Bóg tak mnie, Ciebie umiłował, że dał nam wszystko, swojego Syna.
Sednem tej niedzieli jest to. Miłość Boga, która jest w Nim samym, a która się rozlewa na nas, a z niej wypływająca nasza chwała.
To nie jest chwała, jeszcze raz to podkreślam, która jest czasowym narkotykiem na bolączki, ale to jest chwała, która może przeniknąć wszystkie Twoje bolączki i żale, to jest chwała, która daje Ci siłę do tego, by się nie uginać przed lękiem.
Bóg objawia się nam jako Trójca, bo nas zaprasza, nie do magicznej zmiany naszego życia, naszego samopoczucia, ale zaprasza nas do wejścia, z Nim, w relację.
To jest trochę tak, kiedy mężczyzna i kobieta wchodzą w relację. Można wejść na dwa sposoby. Można się ze sobą, jak my to ładnie mówimy, przespać i później rozejść. A można wejść w coś głębszego. W coś, co przeniknie naszą codzienność, coś co sprawi, że za drugą osobą się tęskni, do drugiej osoby odnosi się swoje życie i chce się z nią być. Nie dlatego, że ona ma moc rozwiązywania moich problemów, tylko dlatego, że się ją kocha. Taki banał, ale kto to przeżył, przeżywa, wie o czym mówię.
W Kościele nie masz nauczyć się molarności, od tego są zajęcia z etyki. W Kościele masz doświadczyć Boga żywego, który porwie Twoje serce raz na zawsze. Nie dajcie sobie wmówić, że taka Ewangelia jest tylko chwilowym pocieszeniem. To jest prawdziwa Ewangelia przepłacona Krwią Chrystusa, który wzywa nas do wielkich rzeczy.
Możesz taplać się w bajorze i udawać, że przeżywasz wczasy życia, a możesz kąpać się w oceanie. Wybór należy do Ciebie.