Zaznacz stronę

Istotą jest Spotkanie, nie zaś szczegóły dotyczące tego, jak dokonało się to wszystko, co  nazywamy Zmartwychwstaniem.

Jezus przychodzi do nich, kiedy łowią ryby. Sytuacja się powtarza, dokładnie tak samo, jak było na początku drogi Piotra z Jezusem. 
Znów Go nie poznają. Mówi do nich czule, a jednak są zamknięci, oni dalej siedzą w tym, co uważają za prawdę. Dla nich prawdą jest to, że Mistrz nie żyje. Wszystko jest nie tak. Doświadczyli śmierci, smutku, braku perspektyw, a jeszcze do tego nic nie mogą złowić. Nie sądzę, że Piotr poszedł na ryby tylko z powodu głodu. To musiała być dla niego próba poradzenia sobie ze smutkiem i rozczarowaniem. Ważne jest to, że Jezus w to wchodzi. Wchodzi w ich świat, nie rozwala go, nie ocenia, tylko wykorzystuje ich sposób radzenia sobie z emocjami. Podobnie było przy ich powołaniu, kiedy też przyszedł do ich codziennych zajęć. Taki jest Bóg, szuka i powołuje człowieka w jego codzienności. Mnie też.

Ten szczegół jest ważny, bo także w codzienności jestem uderzany przez wroga. W tym właśnie, co wydaje mi się doskonale znane i przepracowane. Przecież oni byli maxami w łowieniu ryb, zarzucali swoje sieci precyzyjnie, wiedzieli, gdzie to robić. I nic nie złowili. Zostali uderzeni w coś, co było do tej pory ich siłą. Bo to jest taktyka złego ducha. Dokopać człowiekowi w tym, co dla niego ważne, by go zgnoić i wyciągnąć stare strachy i lęki.

Kiedy wychodzą na brzeg, na palenisku pieką się ryby. Jezus urządził im piknik. Przecież widział ich zagubienie i porażkę wymalowaną na ich twarzach i znów, jakby nic sobie z tego nie robił. To świetny sposób na wyciąganie mnie z kryzysów. On nie użala się razem ze mną nad moimi wyimaginowanymi krzywdami (ich krzywda de facto też była nierealna, bo On w rzeczywistości żyje, a sieci są pełne), po prostu robi mi piknik i każe się posilić. Miejsce, gdzie to miało się stać, jest śliczne. Nad brzegiem Jeziora Galilejskiego. To też ważny szczegół.  Z tego, co wydaje się ciemne, złe i przerażające – Bóg zaprasza mnie do pięknych widoków, rozszerza moje horyzonty.

No i warto nie zapomnieć o uśmiechu Zmartwychwstałego. On jest Zwycięzcą i z nich chce zrobić zwycięzców. Ze mnie też. Uśmiech, bo to jest ktoś, kto przychodzi z Życiem i wolnością i wszystko czyni nowe. Paradoksalnie odtąd nawet grzech jest rzeczywistością, która nie jest tak przerażająca. Zmartwychwstanie Chrystusa wszystko zmienia. We wszystko wlewa nadzieję.

SŁOWO