Zaznacz stronę

Są tacy, co bronią tego, co w sobotę zrobił pewien ojciec. I do nich, i o nich piszę ten tekst.

Wyobraźcie sobie, że jestem księdzem pedofilem, przychodzę do waszego domu i regularnie gwałcę wasze dziecko (używam ostrego słowa, bo słowo „molestowanie” bardzo łagodnie brzmi). Mój przełożony się o tym dowiaduje, ale nie zgłasza tego nikomu, tylko przenosi mnie gdzie indziej. Kiedy zjawiacie się u niego wy – rodzice zgwałconego dziecka, jesteście potraktowani obcesowo, bez empatii i czujecie, że – owszem – porozmawiał z wami, ale nic z tego nie wynika dla dobra waszego dziecka.

Po latach mój przełożony ma w końcu z tego powodu problem, zainteresowały się nim kościelne i państwowe urzędy, stał się antybohaterem filmu. nagle wiele osób zaczęło widzieć, że zamiast chronić najmniejszych, to chronił tych, co zło najmniejszym czynili. Zaczyna się pod nim palić grunt, ludzie zaczynają stawiać pytania, ostatecznie zostaje poproszony o przejście na emeryturę, jest pozbawiony urzędu i trwa wobec niego postępowanie. Jednak mój przełożony jest dobrym znajomym z ojcem. Często u siebie bywali, słodzili sobie, wspierali się. No i kiedy przychodzi dzień urodzin radia ojca, a na fecie są ważne osoby, z świata Kościoła i polityki, a kamery są skierowane na ojca, mój przełożony wysyła do niego sms, tak, żeby się przypomnieć. I wtedy dyrektor, mówi, że każdy ksiądz ma pokusy, a mój przełożony jest męczennikiem złych mediów. 

A wasze dziecko? Zauważyliście, że „zgubiłem” je w tej opowiastce? Wasze dziecko, w tej narracji jest kimś, kto się napatoczył w chwili pokusy księdza. Dziś – jako dorosłe – jest winne tego, że mój przełożony choruje na raka, bo wprowadza go w stres mówiąc o jego zbrodni.

A ja? Zauważyliście, że zniknąłem? Mam się dobrze. Jestem schowany.

A ci, co głośno o to pytają? Są wrogami Kościoła, świetego kapłana, chcą zniszczyć dzieło Boże.

A wielcy ze wspomnianych światów? Milczą. Też lubią być lubiani przez ojca dyrektora. Nie zrezygnują zbyt szybko z tej sympatii. Pewnie, że ktoś może zapytać ich o wasze zgwałcone – wielokrotnie – dziecko, ale zawsze wtedy można powiedzieć, że sprawa wymaga wyjaśnienia, sprawdzenia, że to nie ich kompetencje, że to dawno było.

Wiem, czysta teoria, bo w waszej rodzinie się to nie zdarzy, a tak w ogóle to nie są fakty tylko nieudowodnione pomówienia. Tego się nie da obronić jeśli pomyślicie o swoim dziecku. Nie da!

Ps. A zauważyliście, że nie wszyscy przełożeni i księża mogą liczyć na wsparcie ojca. Tylko nieliczni mają ten przywilej.