Zaznacz stronę

Niczego twórczego nie ma w moim życiu, jeśli nie wypływa to ze słuchania Słowa. Dla mnie nie jest to już tylko religijną koniecznością. Gdy nie ma we mnie Jezusa, gdy nie ma świadomości Jego Obecności – umieram. Moje życie staje się jałowe, przechodzi w tryb „przetrwanie”. Nawrócenie jest uświadomieniem sobie, że ja rozpaczliwie potrzebuję Jezusa, Jego Słowa do życia, jak mój organizm tlenu. To nie jest przenośnia, to jest rzeczywistość; każda minuta, chwila bez Niego, jest obumieraniem.

Jaki jest tego cel? Jeden i prosty. Pragnienie życia takiego, jakie On prowadził. Życia niesamowitego, takiego, które by mnie cieszyło, nie przez ilość nowych „zabawek” czy bodźców zewnętrznych, ale przez świadomość tego, że należę do Niego, że jestem Jego częścią. Czasem sobie myślę, że śmierć – w moim wypadku – będzie momentem, w którym Jego Słowo wybrzmi we mnie najmocniej. I wcale nie na zasadzie mojej gotowości, ale umrę dlatego, że ilość i intensywność Jego Słowa we mnie będzie już tak mocna, że moje ciało tego nie wytrzyma.

Nie chcę, by moje chrześcijaństwo polegało na ‘staraniu się’. Pragnę i próbuję tak żyć, by moje chrześcijaństwo było zachłannym czerpaniem ze Słowa. To, co mówi Paweł: „teraz już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus”. To nic, że „nadal prowadzę życie w ciele, ale jest to życie wiary”. Że to naiwne i takie nierealne? Nie obchodzi mnie ta opinia. Ja wiem, że to działa, nie tylko dlatego, że On obiecał, ale dlatego, że WIEM i DOŚWIADCZYŁEM, że bez Niego naprawdę jestem nikim.

Przypomniałem sobie zdjęcie Franciszka z czarną teczką sprzed lat. Pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, to tradycyjne odniesienie do innych: „Boże, jak fajnie by było, by nasi biskupi, przełożeni i politycy tacy byli”. A Bóg mi powiedział: „ale Ja nie to chciałem ci pokazać”. Zrozumiałem, że tu nie chodzi o ‘wzorzec postępowania’. Tu idzie o radość tego Papieża, która wypływa właśnie z tego, że słucha Słowa Chrystusa. Nie chodzi o to w moim życiu, by przynosić owoce, aby innych nawracać, dawać im „piękny wzór chrześcijańskiego życia” (aj, ta kościelna nowomowa), ale by tak Nim żyć, by być pełnym obrazu Ojca. A to tak niesamowicie pociąga.

Teczka jest tylko obrazem tego, co może być w człowieku słuchającym Jezusa. W tamtym dniu miliony ludzi niosło swoje teczki, a tylko ta jedna zrobiła furorę. Kiedy jesteś człowiekiem prowadzącym życie człowieka wiary, słuchającym Jego Słowa, wtedy nawet twoja teczka zachwyci innych. Wszystko może ich zachwycić, bo to będzie znak Jego obecności.

SŁOWO