Zaznacz stronę

„Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy”. Też jesteśmy uczniami Jezusa i też często wchodzimy w takie dywagacje o tym, kto jest największy i najważniejszy. Byłem kiedyś na uroczystej Mszy świętej. Początek Eucharystii i homilii to wyliczanka od „najważniejszych” do „zwykłych”. Lista tytułów i godności. Aż mdliło. W innych środowiskach jest podobnie. Skupiamy się na sprawach mało istotnych, można by rzec pierdołach, kiedy najważniejsze jest gdzie indziej. Rozmyślamy nad tym, kto najważniejszy, kto może działać w Jego imię, kto nie. Rozmyślamy nad tysiącem różnych problemów (często nie swoich), planujemy wydarzenia, skutki naszych dzisiejszych decyzji. Wystarczy popatrzeć na dzisiejszy dzień: ile będzie takich sytuacji, w których znów „ustawimy” cały świat po naszemu?

Pewnie, że trzeba myśleć, planować, przewidywać. Jednak to, co dziś Jezus mówi, to wezwanie do tego, by tego nie absolutyzować. Trzymać dystans. Najmniejszy, najgłupszy, najbardziej śmierdzący i nic nie znaczący (dla nas) człowiek jest największy. Miej dystans do swojej wielkości.

Są ludzie, którzy czynią prawdziwe dobro, ale inaczej niż my. Inaczej wychowują dzieci, inaczej postrzegają kwestię pracy, inaczej się modlą, inaczej ubierają, słuchają innej muzyki i to wcale nie znaczy, że są źli.

Bardzo często zdarza się, że ludzie, którzy chcą innych znormalizować, sami mają problem z wypracowaniem „swojego stylu”, otwartością na innych i tak naprawdę nie chodzi im o „obiektywną prawdę”, ale o to, by inni byli „jak oni”.

SŁOWO