Zaznacz stronę

SŁOWO

Jezus dziś znów szokuje, bo Bóg jest szokujący.

Jeśli Bóg, w którego wierzysz, nie szokuje i nie porusza cię, bo już się do Niego przyzwyczaiłeś, to raczej to już nie Bóg, a wyobrażenie o Nim. Jeśli tak jest, to jest to niebezpieczny moment, w którym zaczynamy wierzyć w zabobony, a nie w Boga żywego.

Bóg w tej Ewangelii okazuje się bardzo groźnym. Odrzucony – wybija swoich przeciwników. To nic innego jak obraz tego, że to naprawdę jest poważna sprawa, która musi nas zmieniać i przenikać wszystko. Wielu odrzuciło zaproszenie. Nie przyszli. Jednak uwaga: król wśród tych, którzy przyszli znalazł, jednak kogoś, kto nie był przygotowany. Niech nasza obecność w chrześcijaństwie nie sprawia, że nie będziemy już dbali o jakość.

Na drodze Boga najważniejsza jest odwaga. Wierzyć to być odważnym – odważnym, by żyć inaczej. Odwaga do wzięcia udziału w walce, ale w walce nie o katolickość, ale serce pełne miłosierdzia dla ludzi, szczególnie tych innych. Odwaga do wzięcia udziału w walce o Boga, nie w TV, urzędzie, ale w swoim sercu. Tam jest najtrudniej.

Jeśli zawalczymy o Niego w sercu, będzie to widać na zewnątrz: w uśmiechu, nadziei oraz w naszym decydowaniu i działaniu. Inaczej walczymy tylko o dziwne sprawy, które zabijają, a nie dają życia.

A może strój weselny symbolizuje nasze intencje, które tylko nam się zdaje, że są ukryte, niewidoczne. To na poziomie intencji toczy się walka dobra i zła w naszych sercach. Bóg nas szokuje, bo Bóg widzi to, co często sami przed sobą ukrywamy, by nie pamiętać. Bóg szokuje, bo okazuje się, że zna nasze intencje, bo nic się nie ukryje przed Bogiem. Szokuje, bo to On, Bóg odkrywa przed nami, to co sami przed sobą ukrywamy.