Zaznacz stronę

swi
Sześć lat minęło. Dziękuję za nie i cieszę się z nich. W ostatnim roku szczególnie za to, że wielokrotnie docierało do mnie, że jestem „księdzem naiwnym”.
Bóg, który pozwolił mi przyjąć święcenia, nieustannie pokazuje mi, że istotą mojego bycia starszym jest Ewangelia, czyli Dobre Słowo dla wszystkich ludzi, szczególnie dla tych, którzy słyszą złe słowa od uczniów Pańskich.
Te sześć lat, to czas otrzymywania niesamowitych darów, zaskakiwania mnie dobrocią mojego Boga i dopuszczania mnie do rzeczy najświętszych.
Przede wszystkim Eucharystia. Sprawowanie jej, jest dla mnie wielką radością, nawet wtedy, kiedy przeżywałem, po ludzku, bardzo trudny czas, zawsze wiedziałem, że On w Eucharystii jest i jest też dla mnie. Jest to dla mnie dziwna sprawa, że Bóg, kogoś takiego, jak ja dopuszcza do Eucharystii, pozwala mi w swoim imieniu mówić i działać.
Po wtóre spowiedzi. Nigdy nie mam dość Bożej naiwności. Zawsze mnie śmieszą te wszystkie internetowe pogaduszki, podczas których wielu ekspertów wymądrza się nad tym, co nazywamy w Kościele warunkami dobrej spowiedzi. Redukujemy wielokrotnie sakrament, znak Bożego Miłosierdzia, do jurydycznej sprawy. Tymczasem Bóg się nam tam daje cały, z otwartym Sercem, jedyny warunek jest taki: trzeba przyjść. Choć, tak naprawdę to i tak On przychodzi, nie my. Jestem wdzięczny za to, że mogłem przez te sześć lat, w różnych miejscach, tysiące razy wypowiedzieć: Bóg Ojciec Miłosierdzia… Dla mnie osobiście są to słowa mówiące o naiwnej miłości Boga do człowieka.
Przez te sześć lat, Bóg mnie zaskakuje, bo czyni z moim życiem coś niesamowitego, stawia mnie w sytuacjach, przed ludźmi, o których nigdy bym nie pomyślał, że mogę się tam znaleźć. A czym więcej takich sytuacji, tym bardziej czuję się mały.
Być „księdzem naiwnym”, to być księdzem, który jest dobry.
I bardzo przepraszam, że jest wiele w moim byciu księdzem słabości i grzechów. Przepraszam, że zdarza mi się nie jednakowo ludzi traktować, też za to, że czasem mogę sprawiać wrażenie człowieka napuszonego. Nie jestem takim, tak często ujawnia się mój lęk.
Księdzem nie jest się dla siebie i swojego dobrego samopoczucia. Dziękuję ludziom, że pozwalacie mi być w swoim życiu.
Tak, chętnie dziś przyjmę życzenia. Przyznam się dziś – jestem na to łasy:-)