Zaznacz stronę

Szemranie to straszna choroba. Takie gadanie na osobności o innych, o ich wadach, grzechach, wybujałych marzeniach i pragnieniach. To najgorszy – chyba – rodzaj „miłości bliźniego”, kiedy z kumplami zawiązujemy „życzliwą ekipę” i omawiamy problemy innych. A ile przy tym jest świętego oburzenia, ile jest przy tym opierania się na zasadach, które my znamy najlepiej i najlepiej je interpretujemy. Świetnie wtedy uaktywnia się mechanizm, opisany dosadnie przez przysłowie: „punkt widzenia zależy od punktu siedzenia”.

Nie ma to jak się oburzyć, szczególnie na tych, którzy poszli załatwić coś dla siebie przede mną. Też o tym myślałem, ale nie miałem odwagi, a że ktoś mnie wyprzedził, więc trzeba powiedzieć o nim, że jest chamem. Przecież nic złego nie robię – ja tylko nazywam zło po imieniu, bo to jest mój chrześcijański obowiązek. Jest jeszcze inne przysłowie o psie ogrodnika: „sam nie zje, ale innemu nie da”. Czasem o tym mówię ludziom, którzy z namiętnością opowiadają o romansach, o podbojach seksualnych innych ludzi.  Z wielkim świętym oburzeniem podkreślają grzechy innych, nie zauważając, jak bardzo sami pragną tego samego.

My się nie mamy zajmować tropieniem takich sytuacji, to doskonale robią tabloidy, ludzie z tego świata. Między nami ma być inaczej. Chcesz być „lepszy”, mówisz o kimś, że jest zły (gorszy od ciebie), czyli chcesz być tak naprawdę pierwszy – masz być ostatni. A gdyby tak, za Jezusem, brać grzechy innych ludzi na siebie? Zamiast je pokazywać palcem na nich samych, brać je na siebie i z nimi się innym pokazać?

Zauważam, że mam tendencję do tego, by chrześcijaństwo w moim życiu było filozofią, o której można sobie z kimś pogadać, wymienić poglądy, pokłócić się, wytłumaczyć sobie różne zjawiska w życiu. Trudniej jest mi być chrześcijaninem, kiedy to kosztuje, kiedy czujesz odrzucenie od braci, kiedy dowiadujesz się o podwójnym życiu kogoś ważnego dla tłumów, kiedy musisz rezygnować z rzeczy dobrych na rzecz lepszych. Kiedy w końcu dochodzisz do momentu, w którym okazuje się, że bardzo istotnym wymiarem chrześcijaństwa jest samotność, która boli.

SŁOWO