Zaznacz stronę

SŁOWO

Szaweł.

Miał papiery do robienia tego, co kochał. Kochał judaizm, więc chciał dla niego wszystkiego najlepszego. Tak bardzo tego chciał, że żył żądzą zabijania, nie dla samego zabijania, ale dla obrony religii, którą żył na codzień, w którą wierzył z całego serca.

I nagle coś się stało, z człowieka, który idzie dumnie ku celowi, jest człowiekiem sukcesu, ma ze swoich czynów i wiary satysfakcję, nagle leży na ziemi. Z człowieka sukcesu i siły, który patrzył na innych z pozycji wyższości, teraz leży i patrzy na ludzi z perspektywy człowieka leżącego na ziemi. Stracił grunt pod nogami.

I to jest historia każdego i każdej z nas. Każdy z nas ma swoją „religię”, w której czuje się kompetentny, mamy jakieś „papiery”, które dają nam uprawnienia do zwalczania innych, w imię czystości naszej „religii” i naszego boga. Nie chodzi tylko o kwestie wiary, ale o pracę, politykę, nasze rodziny, przyjaźnie. Ba, znajdujemy sobie popleczników, którzy nas utwierdzają w naszych racjach i poklepują po ramieniu. Na szczęście czasem, jak Szaweł padamy na ziemię. To, co ważne, muszę się do tego przyznać, że leżę na ziemi, że już nie ma sukcesu, że już nie jestem na pozycji wyższego, mądrzejszego, „mającego papiery”.

Czym jest chrześcijaństwo? Jest leżeniem na ziemi i zadawaniem pytania: „Kto Ty jesteś?” I usłyszenie odpowiedzi: „Ja jestem Tym, którego ty prześladujesz”.

Jesteśmy ludźmi, którzy prześladujemy innych. W imię Boga, religii, prawdy, racji… Nie bądź człowiekiem sukcesu, ale bądź chrześcijaninem.

I… zobaczcie, że wśród chrześcijan, których prześladuje Szaweł, są także osoby, które muszą się nawrócić, bo sami zachowują się jak Szaweł. Ananiasz: „Panie, słyszałem…”, że to człowiek zły. To nasz refren. Nasz – ludzi już ochrzczonych…