Zaznacz stronę

Dziś walentynki. Cieszę się, że przyszliście dziś do kościoła świętować walentynki. Święty Walenty – patron zakochanych. Bóg nie potrzebuje patrona, ale jest w nas szalenie zakochany. Tak bardzo, że dał nam swojego Syna, aby nas zbawił, a nie potępił. On nas szalenie kocha, dlatego świętujmy dziś dzień zakochanych. Przyszliśmy tu dziś, nie dlatego, że rozpoczynamy smutny czas umartwienia, ale dlatego, że rozpoczynamy naszą nową przygodę, która może być ryzykowna i zaskakująca w skutkach. Rozpoczynamy nie smutno, a poważnie.

Ta przygoda to zaproszenie nas do romansu. Mówimy o poście, że to wyjście na pustynię. Prorok Ozeasz mówi o takim wyjściu w ten sposób: Dlatego zwabię ją i wyprowadzę na pustynię, i przemówię do jej serca. Bóg chce cię uwieść. Dosłownie, chce cię porwać i uwieść jak ukochaną osobę. Bóg Cię pragnie. Jest tak, że kiedy ludzie się w sobie zakochują, to uciekają na pustynię, uciekają od ludzi, bo chcą jak najwięcej czasu spędzić ze sobą, by się sobą nacieszyć, by siebie poznać, by po prostu ze sobą być. Godzinami potrafią się w siebie wpatrywać, idealizują drugą osobę, widzą to, co piękne.

Bóg dziś porywa nas na pustynię, chce tam z nami spędzić kolejne 40 dni, by się w nas wpatrywać, by nas idealizować, jak to czynią zakochani. I nie dajmy sobie wmówić, że nie mamy czasu na miłość. Bóg jest twardym wojownikiem, jest tym który walczy, tym, który jest dziki, widać to w męskości. Jednak Bóg nie stworzył tylko mężczyzny na swój obraz. Stworzył również kobietę. I w niej właśnie widać jaki On również jest. Jest delikatny, czuły, zalotny. I to właśnie taki Bóg dziś porywa nas na pustynię. Bóg jest i silny, i delikatny.

Rozpoczynamy, coś, co nazywamy Postem. Jeśli ograniczenia, które sobie nakładam lub przyjmuję nie są podparte miłością i wiarą, zostają tylko dziwny jarzmem nałożonym na szyję naszej wolności. Cokolwiek dziś postanowimy niech będzie poparte przekonaniem serca i wiarą w Jezusa. Post może być niezłą przygodą, wcale nie polegającą na niejedzeniu czegoś, ale na szukaniu tego, co służy mi bardziej w tym moim pozwoleniu Bogu, na porwanie mnie na pustynię. Wszystko, co postanowisz robić lub nie robić, niech będzie poprzedzone także pytaniem na ile mi to pozwoli bardziej, mocniej spotkać Pana?

W imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas udziela napomnień. W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem. Jeśli wyjście na pustynię z Bogiem, ma się dokonać w klimacie zakochania, to podobnie jak właśnie w relacji między zakochanymi, musi się to wszystko odbywać w klimacie szczerości i prawdy. Bóg nie zaprasza nas do przeżycia kolejnego odcinka telenoweli, ale do osobistego przeżycia miłości. Więc odpowiadając dziś pozytywnie na jego miłosne zaproszenie, chciejmy stanąć w prawdzie i pojednać się z Nim. Po drugie nie zdziwmy się, kiedy w trakcie naszego z Nim bycia, trzeba będzie zrobić rzecz, która jest niewygodna, która jest traceniem siebie i swojego dobrego samo-poczucia.

Wyjście na pustynię, z kimś, Kto może do końca nie jest Ci znany, Kto jeszcze do tego proponuje Ci romans, może się wydawać co najmniej dziwne. Nie bój się tej dziwności, nie bój się tego, że wydaje się to niesamowite. Każda miłość na początku wydaje się dziwna i niesamowita. Wręcz ryzykowna. Nie bój się. Zaryzykuj, niczego nie stracisz, a możesz przeżyć miłość życia.

SŁOWO

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Może warto wrócić do domu w milczeniu, i na ile to możliwe wyciszyć się już do końca dnia, nie po, to by być smutnym, ale by już osobiście usłyszeć jego zaproszenie do wyruszenia na pustynię. Dlatego posypanie będzie się odbywało w ciszy.