Zaznacz stronę

Serce Jezusa, świątynio Boga, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, przybytku Najwyższego, zmiłuj się nad nami. Serce Jezusa, domie Boży i bramo niebios, zmiłuj się nad nami.

Czyż nie wiecie, żeście świątynią Boga i że Duch Boży mieszka w was? Jeżeli ktoś zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Świątynia Boga jest świętą, a wy nią jesteście. (1 Kor 3, 16-17)
Jestem miejscem, czasem, przestrzenią dla Boga. Bóg, który jest duchem, potrzebuje mojego ciała, by przebywać wśród nas na Ziemi. Nie rozumiem słowa świątynia i przybytek, jako starego budynku, który choć może jest i piękny, to jednak mało funkcjonalny. Tu chodzi o żywą konstrukcję, ciągle się rozwijającą. Trochę przypominającą nasze budowle z klocków, z okresu dzieciństwa. Budowaliśmy zamek i kiedy z masy klocków zaczęły pojawiać się już jakieś kształty, ciągle coś tam dodawaliśmy. Często z pomocą kogoś dorosłego, kto czuwał nad tym by całość nagle się nie zawaliła. Ostatecznie kształt nie był ważny, ważne było to, że dzieło jest moje i trzyma się w całości. Dzieciak miał poczucie zbudowanego dzieła, a dorosły wiedział, że gdyby nie jego pomoc, wszystko ległoby w gruzach.

Na kształt świątyni, którą ja jestem mam wpływ również ja. To ja przez swoje działanie lub niedziałanie mogę doprowadzić swój przybytek do ruiny, do stanu, w którym się rozpadnie. Mogę też o niego zadbać. Kwestia fizyczności jest jasna dla każdego, kto skończył szkołę podstawową. Jest też jednak także inny wymiar. Wpływ na to, w jakim stanie jest moje ciało ma także to wszystko, co wrzucam do swojego serca i umysłu.

Każda świątynia chrześcijańska, za świątynią jerozolimską, ma w sobie miejsce najświętsze. Ty też je masz. To Twoje męskie serce. Najważniejsze miejsce. Żyjemy w takich czasach, kiedy świątynie przestają nimi być. Stają się pustymi budynkami lub są używane do innych celów, niż te dla jakich zostały wzniesione. Boga w nich nie ma. Bóg choć nigdy nas nie opuszcza, bo nie może się zaprzeć samego siebie, to jednak wynosi się z miejsca najświętszego, wtedy kiedy Go nie chcemy. To jest dramat naszej wolności, naszego wolnego wyboru, że możemy zdesakralizować świątynię, najświętsze miejsce naszego życia. Mamy taką władzę.

Męskie ciało zwykle jest określane, jako brzydsza część ludzkości. Zawsze uważałem, że to swego rodzaju kokietowanie. Każdy człowiek jest piękny. Nie każdy człowiek musi mi się wizualnie podobać, ale każdy człowiek i kobieta i mężczyzna, jest piękny. W każdym z nas, w naszej sile, słabości, chwale i upodleniu jest Brama Niebios dla innych. My nie tylko jesteśmy domem dla Boga, ale mamy możność stawać się kimś, kto dla innych jest miejscem spotkania Boga Dobrego. Nie tylko wnętrze jest tu istotne. Nasza twarz, mimika, uśmiech, emocje na niej mogą komuś pomóc w spotkaniu z Nim lub wręcz przeciwnie odstraszyć. Nie chodzi o aktorstwo, chodzi o to mistyczne połączenie ciała z sercem. Twoja twarz jest wizytówką Twojego serca. Z twarzy da się wyczytać, czy jesteś mężczyzną Boga, czy jesteś zwykłym aktorem odgrywającym męskość. Możesz być bramą dla innych. To mocne zadanie!

Panie Jezu, proszę Cię dziś byś zrobił porządek w przybytku mojego serca. Byś znów uświadomił mi kim tak naprawdę jestem; to że jestem kimś, w kim jest Bóg.
Panie Jezu, proszę Cię bym nigdy nie zatracił świadomości tego, że mam władzę na Tobą, że mogę Cię wyrzucić.
Panie Jezu, ucz mnie dobrego patrzenia nie tylko na swoje wnętrze, ale także na moje męskie ciało, które może być bramą dla innych do spotkania z Tobą.
Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze, według Serca Twego!