Zaznacz stronę

SŁOWO

Każdy z nas jest Józefem, którego Jakub (Bóg) miłuje najbardziej, bo jesteśmy niesamowicie obdarowywani każdego dnia. Wiem, wiem, że pierwsze, co ciśnie się do naszej świadomości, to braki, jakie odczuwamy, ale to jest pozorne. Inni nam zazdroszczą, knują na nas spiski, bo są przekonani, że skoro Ojciec ciebie kocha, to nie kocha ich.
 Jednak stajemy też po drugiej stronie barykady i patrzymy podejrzliwie na innych Józefów.

Józef przeżywa kryzys. Zostaje sprzedany, wszystko w jego życiu uległo zrujnowaniu. Nie ma ojca, braci i nie ma dzieciństwa, jest za to rana, zdrada i odrzucenie; a przecież kiedyś było tak dobrze.
 Z klimatu wielkiej akceptacji i przyjęcia Józef jest nagle wrzucony w opuszczenie i niepewność.

Każda zazdrość może prowadzić do zabójstwa, czasem do zabójstwa nie-fizycznego. Prócz tego, że ma ona swoje źródło w złym duchu, to czerpie także siłę z naszych kompleksów, które są po to by je podejmować i przepracowywać, a nie po to by one rządziły mną i moimi decyzjami. Ja mam być panem świata moich kompleksów, nie na odwrót. Jak widać na przykładzie historii Józefa i jego braci, jeśli się tego nie robi, kończy się to pozbyciem się drugiego człowieka.

Logika, za którą mamy iść, jest inną logiką od tej, której uczymy się w szkołach, na uniwersytetach, czy nierzadko nawet w kościołach. Ten, którego ja odrzucam z jakiegokolwiek powodu, jest Jezusem. Każdy odrzucony przeze mnie człowiek będzie kiedyś postawiony nade mną. Taki ktoś stanie się moim wybawcą. Również w moim życiu ze zła może wypłynąć dobro. Wiem, że może to budzić sprzeciw, bo i ja jestem często odrzucany i sprzedawany za kilka groszy świętego spokoju, wtedy łatwo przychodzi powiedzieć sobie, że mam prawo do sprawiedliwości, że mam prawo do tego, by czuć się poszkodowanym, a więc do jakiegoś wynagrodzenia. Przynajmniej do tego, by móc sobie poużywać w myślach i  sercu na tego niedobrego dla mnie człowieka.
 Józef w takiej sytuacji okazuje się spokojnym wojownikiem, nie panikuje. Obserwuje, wyciąga wnioski i uczy się, jak wykorzystać konkretną sytuację. Szanuje sprzymierzeńca każdego wojownika – czas.

Józef został sprzedany i zdradzony.
 Królestwo Boże będzie wam odebrane, a dane innym. Tym, którzy według waszej oceny nie powinni Go otrzymać.
 Chrystus został zdradzony, sprzedany, zabity. Jest jedynym prawowitym Dziedzicem. Nam się tylko wydaje, że coś się nam należy, że coś sobie wypracowaliśmy. Nic nam się nie należy, nic sobie nie wypracowaliśmy. Żyjemy z łaski. Łaski, której na imię miłość.
 Okazuje się, patrząc na Józefa i Jezusa, że żaden kryzys nie musi być przekleństwem, że wszystko jest szansą. Każda sytuacja jest wyzwaniem. Czasem cholernie trudnym, ale jest. Kiedy zaufa się Jemu, to leją się łzy, czasem krew, idzie się do więzienia, jest się sprzedanym, zdradzonym, opuszczonym, oskarżonym, ale przychodzi Zmartwychwstanie.
 Możesz te dwie historie przeczytać ze świętym oburzeniem, że im to zrobili, a możesz je przeczytać jak człowiek twórczy…

Benedykt XVI w ostatnich dniach swojego pontyfikatu, przed sześcioma laty, mówił sporo o radości z bycia chrześcijaninem. Ona jest esencją, bo my jesteśmy ludźmi kroczącymi za Zmartwychwstałym, nie umarłym Panem.
 Naprawdę Kościół to coś bardzo prostego, tak jak prosty jest Bóg. Prostota daje spokój, który staje się fundamentem do pójścia dalej.