Zaznacz stronę

Wczoraj w medialnym świecie pojawił się kolejny skandal. W Dużym Formacie pojawił się reportaż pani Justyny Bryske, warto zaznaczyć, że to jest pierwszy duży materiał pani redaktor. Nie piszę tego, by użyć argumentu z wieku, ale wręcz przeciwnie, by mieć wyrozumiałość dla kogoś, kto się uczy. Wszyscy jesteśmy ekspertami w swoich dziedzinach, ale też wszyscy stawialiśmy pierwsze kroki.

Pani Justyna weszła na chwilę w rolę członka ONR. W sumie nie napisała niczego złego o członkach organizacji, wręcz przeciwnie zderzyła się z rzeczywistością, która okazała się nie taka straszna jak się o niej mówi. Cały skandal dotyczył końcówki reportażu, która opisywała spowiedź pani redaktor, a dokładnie jej części. Spowiadał ją ksiądz Łukasz Szydłowski z FSSPX (spowiedź u księży z FSSPX jest ważna, a w roku Jubileuszu Miłosierdzia całkowicie dopuszczalna). Według moich informacji spowiedź nie była ustawką. Była szczerym aktem, podczas którego pani Justyna usłyszała o tym, że można usprawiedliwić niszczenie mienia lekarza, który dopuszcza się aborcji. Tajemnica spowiedzi absolutna (nikomu, nigdy, nic) obowiązuje spowiednika (dlatego ks. Łukasz nie może się obronić), jednak penitent ma moralny obowiązek donieść odpowiednim osobom o tym, kiedy podczas spowiedzi jest nakłaniany do grzechu lub grzech jest usprawiedliwiany przez spowiednika. Abstrahuję już od tego czy ks. Łukasz powiadamia sowich penitentów o tym, że jest z Bractwa Piusa X.

Moja pierwsza reakcja (w dniu wczorajszym) była bardzo emocjonalna. Pomyślałem, że znów ktoś szarga coś, co dla mnie jest bardzo święte. Jednak z biegiem godzin i kolejnych rozmów odsłaniały się przede mną kulisy tej sprawy. Dziś chciałbym przeprosić autorkę, że nie znając kulisów i do końca sprawy, wydałem osąd.

Przy tej okazji proszę dziennikarzy, by jednak nie wykorzystywali spowiedzi do pozyskiwania informacji. To dla nas – katolików jest jeden z najświętszych sposobów spotkania z Bogiem.