Zaznacz stronę

Pierwsze jest to, że mam słuchać.

Każdego dnia mniej więcej o szóstej rano siadam przed Nim by słuchać. I kiepsko mi to idzie. Ciężko jest słuchać Jego, bo między mną, a Nim jestem… ja. Każdego ranka mam mocne pragnienie by się W-słuchać w Niego, a w rzeczywistości wsłuchuję się w swój świat. Może dlatego Bóg tak często mówi: Słuchaj, byśmy w końcu Go posłuchali, nie siebie, swojego świata, ale Boga, który daje Ciszę?

Dopiero później jest: Będziesz kochał. Później, bo najpierw trzeba posłuchać i w-słuchać się. Bez tego deklaracja o miłości będzie oparta na lęku, a nie na… miłości. Kiedy wsłuchuję się tylko w siebie i swój świat, to troska o niego, którą nazywam miłością jest lękowa. Jeśli udaje mi się wsłuchać w Boga, to moja troska staje się miłością, bo wiem, że jest Ktoś większy.

Sytuacja jest taka, że Jezus po dokonaniu cudu jest prześladowany. Po raz kolejny ci, którzy powinni wspierać młodego nauczyciela, podważają Jego intencje. Stają po stronie ludzi negujących działanie Boga. Siła i odwaga Jezusa ma swoje źródło w osobistej relacji z Ojcem. Wszystko, co udaje się Mu mówić i działać, jest wynikiem bycia w jedności z Ojcem.

Za każdym razem, kiedy tracę łączność z Ojcem, zawsze wtedy dopadają mnie wątpliwości i wraca stary człowiek – zlepek lęków, grzechów i kompleksów. Zawsze wtedy odzywają się demony o imieniu Nie Dasz Rady, Jesteś Kiepski, Znamy Cię. Tylko powrót do świadomości tego, jaki jest mój Ojciec, daje siłę i pewność. Walka w naszym sercu nie rozgrywa się o to, czy coś zrobimy, czy nie, ale o synostwo. Złemu zależy tylko na tym, by podważyć i zniszczyć świadomość bycia Jego dzieckiem. Wszelkie zło, którego dopuszcza się człowiek, jest wynikiem utraty tej świadomości. W momencie, w którym robimy dobre rzeczy, kiedy naprawdę staramy się żyć w pełni, zły robi wszystko, by w naszym sercu pojawiło się pytanie: „Boże, czy Tobie na mnie zależy?”

To pytanie podcina skrzydła wielu z nas. Sprawia, że idąc za nim zaczynamy patrzeć na złego, nie na Ojca. Nawrócenie to patrzenie na Ojca albo wsłuchiwanie się w Jego głos. Jest prawdą, że kształtują nas głosy, które słyszymy, że wierzymy ostatecznie temu, co słyszy nasze serce. Słuchanie głosu Ojca, to życie prawdziwe, takie w pełni, pozwalające robić rzeczy nieprzeciętne. Słuchanie Ojca, nie złego, to wychodzenie z tego, co mnie przytłacza i gnoi, i zdolność do tego, by się nie przejmować prześladowaniami. Głos Ojca daje siłę do łapania dystansu do swojego życia.

SŁOWO