Zaznacz stronę

SŁOWO

Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Jesteśmy w stanie permanentnej wojny, a Jezus nie ukrywa, że w tej wojnie są dwaj nierówni przeciwnicy. My jesteśmy porównani do słabych owiec, przeciwnik do mocnego wilka.

Ten obraz nie jest tylko ślicznym obrazkiem, ale on ustawia całą wojnę. Wilk sprawia wrażenie samowystarczalnego. Owca, przeciwnie, wydaje się być na straconej pozycji od samego początku. A jednak jest inaczej. Jej bezbronność jest pozorna, ona nie skupia się na swojej sile, bo wie, że jej nie ma. Jej siła i bezpieczeństwo jest zależna od Pasterza. Tak naprawdę siła nie jest w sile, ale w słabości, w braku siły.

Mówię o permanentnej wojnie, nie po to by straszyć, ale ostrzec. Największym wrogiem w tej wojnie jest nasza słaba pamięć, ona sprawia, że usypiamy, że zapominamy o tym, że On jest naszą siłą, że właśnie w tym wyraża się Miłość. Kiedy zapominam o Jego sile, szukam automatycznie innej siły i zwracam się ku sobie: swoim mięśniom i swojemu rozumowi. Wtedy rodzą się fanatycy (wszelkiej maści), którzy wiedzą najlepiej jak ma być, którzy odtwarzają stare schematy działające w innych czasach i okolicznościach, ale nie koniecznie dziś. Jednak nie ufając Bogu, przestają Go wiedzieć w drugim człowieku, podpierając się filozofią i teologią mówią, że człowiek jest nieważny, w ten sposób przestają wierzyć w fakt Wcielenia.

Tylko wtedy, kiedy będę pamiętał o swojej słabości i o Jego sile, wygram wojnę. Jak rozpoznać, że zwyciężyłem? Dawaniem pokoju i uzdrowienia potrzebującym oraz głoszeniem, że Bóg jest blisko. To są oznaki zwyciężania. Wszystko inne jest udawaniem, że będąc owcą mam siłę wilka. To życie w iluzji pozornej siły. Takiej na chwilę.