Zaznacz stronę

SŁOWO

Najłatwiej byłoby powiedzieć kazanie o szkodliwości bogactw. Wszyscy byśmy się z niego zwolnili, bo co mamy? Większość, z tu obecnych, ledwie wiąże koniec z końcem, a ci co mają więcej, chętnie się dzielą. 

Ale to nie jest tekst o bogactwach. 

On jest o tym, że sam(a) się nie zbawisz.

Przychodzi do Jezusa człowiek, który widzi w Nim mistrza duchowego. Też do Jezusa przychodzimy, bo jest dla nas ważny. Przychodzi po poradę. Też do Niego przychodzimy po złote recepty. Jednak, co się za chwilę okaże, przychodzi z gotową wizją, nie tyle po radę, ale po potwierdzenie swojej wizji zbawienia, czyli drogi do Boga. Czy to nie jest trochę podobne do naszego przychodzenia do Jezusa?

„Co mam zrobić, aby osiągnąć życie wieczne?” – takie pytanie zadaje Jezusowi. Zauważmy to: „co ja mam czynić”. To może być taki typ człowieka, który chce SIEBIE zbawić. Jaka jest pierwsza reakcja Jezusa? „Dlaczego nazywasz Mnie dobrym” – pyta. Czy to nie jest oschła reakcja? Zobaczmy w tym wątku spotkania, człowieka, który chce SIEBIE zbawić i jest bardzo poprawny, grzeczny, mówi ładne słówka. To obraz ludzi, którzy są bardzo poprawni, używają pięknych tytułów (zwracając się do Boga i ludzi), szczególnie w świecie religijnym. Wtedy Jezus pyta go o przykazania: nie cudzołóż, nie kradnij, nie oszukuj… To jest odpowiedź dla ludzi, którzy chcą siebie zbawić, ich motywacją jest logika: wszystkiego tego przestrzegałem, wszystko wypełniam, jak należy… Ja, ja…

Po tym wszystkim Pan Jezus patrzy na niego z miłością, bo widzi w tym człowieku biednego człowieka, który chce się SAM zbawić. To jest bieda człowieka, któremu się wydaje, że jest przed Bogiem bogaty, bo wszystkiego przestrzega. I wtedy Jezus mu mówi: jednego ci brakuje. Idź sprzedaj wszystko, a później chodź za Mną. Do tego będziesz miał skarb w Niebie, a nie w swoim samozadowoleniu z siebie i swojej poprawności. 

Odchodzi zasmucony. Bo ma dużo. Ma dużo w sobie religijnego samozadowolenia. On chciał SIEBIE zbawić, a Jezus mu pokazuje inną drogę. Bądź wolny od samozadowolenia, od SAMO-zbawienia. Pozwól Mi to zrobić, chodź za Mną, nie każ mi iść za sobą i twoją wizją zbawienia. 

Trudno będzie bogatemu wejść przez ucho igielne, łatwiej będzie wielbłądowi. To hiperbola, która ma nam pokazać absurd sytuacji. Nasze bogactwo, a może nim być nasza religijność, to poczucie, że ja przez swoje praktyki SIEBIE zbawię, nie pozwalają nam wejść w komunię, jedność z Bogiem. 

„U ludzi to niemożliwe, ale u Boga wszystko jest możliwe”. To znaczy: „ja siebie nie zbawię, ty siebie nie zbawisz”, ale Bóg może wszystko i chce wszystkiego. On chce cię zbawić. To jest właśnie łaska, dar za darmo. Nie za coś. 

Nasze środki: pobożność, przykazania, ofiarność, poświęcenie – to jest za mało. To nas nie zbawi. Tylko Bóg może i chce nas zbawić. 

A później jest dialog Piotra z Jezusem. Piotr chodzi za Jezusem, znów – jak my, słucha Go, uczy się od Niego. A jednak zadaje jedno z najgłupszych pytań: poszliśmy za Tobą (jak my), zostawiliśmy wiele (jak my), co więc z tego będziemy mieli? Czy to nie jest nasze pytanie? Co mi Boże dasz za to, że jestem ci wierny, że przestrzegam przykazań, że idę za Tobą? To jest myślenie tego człowieka z początku Ewangelii. Wszystko dla Ciebie robię, co będę za to miał?

Czyż Jezus nie mógł tu być wkurzony? Tyle do ciebie, Piotrze mówię, a ty ciągle wracasz do starego myślenia: „coś za coś”. Jezus mu odpowiada na jego poziomie: dostaniesz sto razy więcej. Po Zmartwychwstaniu Piotr to zrozumie, kiedy dojdzie do niego w końcu, że tylko miłość się liczy. Że tym „sto razy więcej” jest wolność w Jezusie: nic nie muszę, mogę „tylko” przyjąć darmowy dar zbawienia i bycia kochanym. 

I to jest właśnie chrześcijaństwo. Być biednym przed Bogiem, niekoniecznie materialnie, bo wiemy, że czasem bieda potrafi być większym bogactwem człowieka, który ją celebruje niż majątek. Biednym w sensie uwierzenia, że to Jezus mnie zbawia, a nie ja siebie

Kochasz Mnie? Chcesz darmowy dar ode Mnie? 

Czy wolisz dalej SAM – SIEBIE zbawiać? 


WERSJA VIDEO: