Zaznacz stronę

Najpierw to. Głupie panny to tacy ludzie, którzy chcą żyć kosztem innych. Nie podejmują trudu i ryzyka „stracenia” pieniędzy na zakup oliwy. Żyją na zasadzie – „jakoś to będzie”. Ona może być stosowana do wszystkich rejonów życia. Od tych zewnętrznych, bytowych do duchowych i psychiki. Żyjąc „tu i teraz” mamy jednak żyć roztropnie. Nie traktować przeszłości jako ucieczki, a przyszłości jako fatum wiszącego nade mną.

Drugie jest to. „Mogłoby i nam, i wam nie starczyć”. Głupia litość. Czasami sami na sobie wymuszamy taką litość albo inni ją na nas wymuszają. Słyszymy głos, z nas albo z zewnątrz, że skoro jesteś chrześcijaninem to musisz coś: zrobić, dać, powiedzieć itd.

I jeszcze to. Ta przypowieść nie jest tak naprawdę o przedsiębiorczości, ale o czuwaniu. Czuwanie to jednak jest o tyle ciekawe, że wszystkie dziesięć posnęło. Nie zawsze czuwanie polega na nie-spaniu. Tym razem Panu chodzi o zapasy. Możesz zasnąć, stracić kontakt z rzeczywistością, ale miej zapasy. Co nimi jest?

A Mareczek podsunął mi kiedyś taką interpretację. Te kobity to obraz naszego życia duchowego. Ignacy mówi o dynamice pocieszenia i strapienia. Pełne lampy to okresy, kiedy jest dobrze, wszystko wydaje się łatwe, Bóg jest blisko, kontakt z Nim prosty. Jednak przychodzi czas snu, czas w którym nie czuje się Boga, stan, który jest owocem zmęczenia, znużenia. Czas strapienia. Zapas oliwy to jest roztropność, o której mówi Ignacy, polegająca na tym, by się nie udławić tym pocieszeniem, by pamiętać, że to nie jest jedyny czas w życiu.

SŁOWO